• Wpisów:182
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 18:28
  • Licznik odwiedzin:13 563 / 1770 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Tak jak widzicie w tytule mam nowego bloga, ale to nie znaczy, że będę zaniedbywała tego. Czasem mam przerwy, ale to przez naukę. Uwierzcie, nie chcecie iść do 2 gimnazjum A wracając to chciałabym, żebyście mi pomogli i komentowali - nawet anonimowo. Tu macie linka - wiktoriaioliwia.blogspot.com

Zapraszam do czytania, obserwowania i komentowania

 

 
W rodzinnym domu Francesci...
F: Synku, gdzie się tak szykujesz?
X: Mamo... Mówiłem, żebyś do mnie nie mówiła synku. Zwłaszcza przy niej *pokazał na Lodo* Idę... do kolegi.
Lodo: Nie prawda. Idziemy do Luci na podwieczorek, ale Xabiano miał być wcześniej.
X: Shut up Lodovica! (zamknij się Lodovica!)
F: Oj synku...
X: Oj no weźźźźź... A ty nie powiedziałaś, że mamy talent po tobie.
F: Co?
X: No tata tak powiedział.
F: Może jeszcze powiedział, że brałam jakieś nauki.
X: Nie, tylko, że ładnie śpiewasz. A brałaś?
F: Oczywiście, że nie.
Lodo: Zaśpiewasz mamo?
F: No nie wiem...
X: Prosimy.
F: No okey.
Lodo: Wow!
X: Szkoda, że tata nie śpiewa... Znaczy się, bo jest za tępy i...
Lodo: Zamknij się, bo zaraz się spóźnisz do Luci.
X: Rzeczywiście. Idę!
F: Zupełnie jak jego ojciec...
Lodo: No prawie...
F: Dlaczego?
Lodo: Bo jest okropny dla taty...
F: Tak wiem...

Lodo: Tęsknie za nim...
F: Uwierz mi, ja też...

D: Kiedy wracasz do Argentyny?
M: Wiesz że nie wiem?
D: A będziesz na finale jak dzieciaki przejdą?
M: A gdzie jest?
D: Ty nie wiesz?
M: No nie.
D: W tej szkole Royal cośtam.
M: Serio?
D: No.
M: Super ze mnie ojciec. Xabiani ma racje - Jestem beznadziejny. Nie odzyskam cię.
D: Nie przesadzaj.
M: Nie przesadzam. Z Francescą znowu źle, z Xabim wiesz jak jest...
D: Przecież Przecież Fran często się obraża... Xabiemu przejdzie... A... A właśnie... Czy o kimś nie zapomniałeś?
M: No o kim niby?
D: O takiej małej osóbce. O Lodovice.
M: Bo tylko ona mnie nie opuściła.
D: To nie znaczy, że możesz ją zaniedbywać. Posłuchaj siebie... Fran to... Fran tamto... Xabi to... Xabi tamto... A Lodovica?
M: Nie pomyślałem.
D: No widzisz. Napraw to zanim będzie za późno.
M: Masz racje. Mam pomysł. Dzięki za rozmowę.
15 minut później...
Lodo: Co jest tato?
M: Chciałem cię przeprosić.
Lodo: Ale za co?
M: Za to, że nie zwracałem na ciebie uwagi. Cały czas przejmowałem się Xabim i mamą, a nie widziałem, że ty doceniłaś mnie. Przepraszam i pamiętaj, że cię kocham.
Lodo: Nie wiem co powiedzieć...
M: Nie musisz nic mówić. *przytulił ją*
Lodo: Cieszę się, że tu jesteś. Mama za tobą tęskni.
M: Mama? Ostatnio mówiła, że jestem idiotą.
Lodo: A myślisz, po kim ma to Xabi? Przejdzie jej. Przecież znasz ją.
M: I taką kocham...
Lodo: Ty kochasz mamę? Myślałam, że jesteście przyjaciółmi...
M: Jakby to powiedzieć... Po raz kolejny wróciliśmy do siebie.
Lodo: Chciałabym mieć normalną rodzinę.
M: Ja też.
Lodo: To dlaczego do niej nie pójdziesz?
M: Bo... jestem tchórzem. A zresztą jest tam twój dziadek...
Lodo: JA zajmę dziadka, a TY będziesz odważny. No co jest dla ciebie ważniejsze: strach czy mama?
M: No mama... Kiedy to moja córeczka, moja mała Lodovica tak wydoroślała?
Lodo: Dziękuje. A teraz do mamy marsz!
Poszli. Najpierw Lodo weszła i zagadała ojca Francesci, a Marco wszedł cicho do domu...
M: Fran... Możemy pogadać?
F: Marco, co ty tutaj robisz? Mój ojciec...
M: Lodo się nim zajęła.
F: No, ale...
M: Proszę... Mam ci coś do powiedzenia.
F: No dobrze.
M: Przepraszam za moje zachowanie. Zawsze tylko narzekałem. Nigdy nie doceniłem, że jestem takim szczęściarzem... Mam przecież kochaną córkę, mądrego syna i oczywiście najpiękniejszą dziewczynę na świecie. Przez moje zachowanie straciłem prawie straciłem to wszystko. Teraz próbuje to odzyskać. Przepraszam za wszystko. Kocham cię i nigdy nie przestanę.
F: Och... Marco...

M: To znaczy, że mi wybaczasz?
F: Tak.
Lodo: Mamy problem...
TF: Marco?! Znowu ty tutaj?!
Lodo: Przepraszam, nie udało mi się...
M: Nic nie szkodzi. Proszę pana...
F: Tylko tata nie rób nic głupiego.
TF: Ja?! Ja nie mam zrobić nic głupiego?!! To on zrobił coś głupiego. Pamiętasz co było 10 lat temu?
F: No co niby było tu 10 lat temu?
TF: To. *pokazał na Lodo* Byłaś za młoda.
F: To też moja wina. A ty zawsze u niego szukasz winy.
TF: Miałaś wtedy 17 lat!!!
Lodo: Dziadku...
TF: Co?
Lodo: Czy wolałbyś, żeby mnie i Xabianiego nie było?
TF: Chodzi mi o to, że wolałbym, żebyście urodziły się później.
Lodo: Ale też nie chcesz, żeby tata był naszą rodziną, a gdyby nie on moglibyśmy być zupełnie inni lub w ogóle nas nie być...
A parę ulic dalej...
X: Cz-cześć Lucia.
L: Hej Xabi. Słuchaj... Tak naprawdę to nie chciałam uczyć się jakiejś piosenki tylko chciałam pograć z kimś na konsoli, a Lodovica raczej nie będzie chciała, więc pomyślałam, że ty...
X: J-ja?
L: No tak. Gramy?
X: J-jasne.
15 min później...
L: Haha... Przegrywasz z dziewczyną!
X: Po prostu... Daje ci fory.
L: Jasne.
X: No tak.
L: Jeśli chcesz wygrać, to powiedz, dam ci te FORY.
X: O nie! Teraz poznasz prawdziwą grę.
10 min później...
L: No dobra. Wygrałeś.
Podczas zawodów Leona...
V: Jesteś gotowy?
L: Tak. A... przyszła?
V: Kto?
L: No mama.
V: Nie wiem. Chyba nie.
L: Szkoda.
V: Nie przejmuj się. Musisz wygrać.
L: Dla ciebie. No idź już na trybuny.
----------------------------------
To już 9 rozdział... A ja mam już pomysły chyba na 29
 

 
M: Gdzie ja teraz pójdę ?
D: Marco?
M: Diego?
Da: I ja - Daria, kuzynka Violetty. Pamiętasz mnie?
M: Tak. Hej. Co tu robicie?
Da: Świętujemy urodzinki Diegusia.
M: A no rzeczywiście. Najlepszego!
D: Dzięki. A co ty tutaj robisz?
M: To dłuuuuuga historia...
Da: Mamy czas.
Marco opowiedział im całą historię z szczegółami. Wbrew myśli Marco wcale go nie osądzali.
Da: Ojej...
M: Taaaa... A teraz nie mam nikogo. Nawet Leon się wkurzył...
Da: Leon? Leon?! Nawet on? Lol.
D: Masz nas, Marco.
Da: Możesz nawet pomieszkać troszkę z nami, nie Dieguś?
D: Dokładnie
M: Wow! Dzięki.
D: Spoko. Przecież jesteśmy kumplami, nie?
A w Argentynie...
L: Dobrze się czujesz? Wyglądasz blado...
V: Tak, to przez zmęczenie. Tym wszystkim.



S: Może do specjalisty zadzwonię?
V: Nie, nie trzeba.
S: Na pewno?
V: Tak... Ale chyba się położę...
L: Dobrze. Przyjdziesz na moje zawody?
S: Co? Jakie zawody?
V: No w motocrossie.
S: Czy to to... Leon, przecież miałeś wypadek!
L: To było dawno temu... Jeszcze do studia chodziłem...
S: Ale to było niebezpieczne. O mało nie wylądowałeś na wózku! Zabraniam ci uczestniczenia w tych zawodach.
L: Ale mamo...
V: Proszę Pani... Leon jest dorosły i sam może decydować co może robić co nie.
S: Czy ja wyglądam, jakbym się przejmowała jego pełnoletnością? A dlaczego go tak bronisz? Może dużo zarabia, a nasza Viola lubi pieniążki, co?
V:


L: Mamo, co ty sugerujesz?
S: To, że ona jest łasa na kasę.
L: Większej bzdury to ja nie słyszałem.
V: Wiesz co? Wiedziałam, że tak będzie. Że będzie to Violetta robi źle, taka jest Violetta, taka nie jest... Powoli kończy mi się cierpliwość.
S: Mi też. Wychodzę.
V: Ja też.
L: Mama... Violetta... Cholera!
A tym czasem w Europie...
M: Co ty tu robisz sam?
X: Nie jestem sam. Tam jest Lodovica z Lucią...
M: A ktoś dorosły?
X: Nie, a po co idio... znaczy tato.
M: Tato?
X: Tak...
M: W sumie to miałem dość tych twoich odzywek.
X: Aha. A tak w ogóle będziesz oglądał You Mix'a?
M: Nie wiem. A dlaczego pytasz?
X: Bo... Lodovica chciałaby, żebyś oglądał.
M: Tak? A ty...
X: Mi to jest obojętnie.
M: Wiesz, że twoja mama ładnie śpiewa?
X: Serio? To pewnie po niej mamy ten talent...
M: Możliwe... Kiedyś ci opowiem więcej. Może jak wrócimy do Argentyny.
X: Okey. A wiesz... za dwa tygodnie muszę już z Lodo wysłać te teledyski, ale już chodzą za nami kamery...
M: Kamery?!
X: No tak. Nie wiedziałeś?
M: Tak, znaczy nie...
X: Okeyyyyy....
M: Wiesz Xabi... Muszę już iść. Później do was przyjdę.
X: Ale Mar...Tato...
M: Przepraszam...*zauważył kamerę przy Lodo* muszę iść. Cześć.
X: Tato...
Lodo: Hej. Zaczepiły nas kamery. Lucia jeszcze rozmawia. A ty z kim rozmawiałeś?
X: Z... kolegą.
Lodo: To niemożliwe.
X: Dlaczego?
Lodo: Ty nie masz kolegów.
X: Dzięki.
Lodo: Proszę. A tak na poważnie?
X: Zzzz.... Dziadkiem.
Lodo: Aha... Lucia zaprosiła mnie na podwieczorek. Ciebie chyba też.
X: Mnie?
Lodo: Tak. Tylko znowu się przy niej nie jąkaj.
X: Ja się nie jąkam!
Lucia: Hej Xabi!



X: Cz...Cześć Lucia.
L: Przyjdziesz na podwieczorek?
X: Z ch...chęcią.
L: Okey. Trzymaj zaproszenie. A i mam do ciebie taką prośbę. Mógłbyś mi pomóc nauczyć się taką piosenkę grać na gitarze.
X: Ok..key.
L: To paaaaa.
X: P...Paaaa.
Lodo: Papa! I co? A nie mówiłam?
X: Tak, tak... Nie mów tyle tylko pomóż mi się przygotować. Jak ja wyglądam?
Lodo: Jak zwykle, czyli brzydko.
-------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje, że się wam spodobało i czekam na wasze komentarze
 

 
V: To... co pani ma ochotę robić?
S: Co proponujesz?
V: Eee... Nie wiem... Co pani lubi robić?
S: Jak możesz przyjmować gości nie wiedząc co lubią robić?!?
V: Nie, bo...
S: Oj przestań... Myślisz, że wyjdziesz za Leona? Ja na to nie pozwolę. On nie zasługuje na jakąś rozpieszczoną panienkę. Już lepsza jest piękna i zaradna Ludmiła.
V: Ferro? Ona ma chłopaka - Federico. A po za tym, o co pani chodzi? Jaki ślub? Nic mi o tym nie wiadomo...
S: Po pierwsze kiedyś chyba mieliście poślubić się, po drugie mogę rozdzielić Fede i Lu no nie?
V: Że co? Pani chce niszczyć związki dla kaprysu?
S: Nie dla kaprysu. Oni już dawno byliby razem gdyby nie ty.
V: Ale to nie moja wina...
S: A kogo?
V: No nie wiem. Chyba ich. Gdyby się kochali to nie byłoby ważne czy byłam z nimi w studiu czy nie.
S: Czyli oskarżasz Leona?
V: Nie.
S: Przecież tak powiedziałaś.
V: Nie o to mi chodziło...
S: No to wytłumacz. Słucham.
V: Ale z czego mam się tłumaczyć? Z tego, że przyszłam do studia? Z tego, że kocham Leona?

Leon i Marco
L: Że... Że... Co?!
M: yyy.... Nie mów Fran ok?
L: Czy ty się dobrze czujesz?
M: Tak, nie, tak * usiadł na kanapie*
L: Chyba nie.
M: No, ale jakbyś słyszał jak on do mnie mówi... Z nienawiścią i pogardą.
L: A czy ty nigdy nie mówiłeś tak do ojca? Tak już jest z dziećmi. A może coś się stało, że Xabi tak mówi?
M: Nie wiem czy coś się stało, ale jakbyś słyszał co on mówi... a z resztą.... na tablecie mam nagranie z video chat z nim... * wyjął tableta i pokazał Leonowi*
L: No dobra. Może troszkę jest... zły na ciebie. Ale na pewno to z jakiegoś powodu.
M: No to... Polecę do niego i się dowiem. Lecisz ze mną czy nie?
L: Co?! Czy ty oszalałeś? Powiedz dlaczego chcesz lecieć naprawdę do Rzymu?
M: Już ci mówiłem o you Mix...
L: I tylko dlatego?
M: Tak * poszedł na lotnisko, a Leon do siebie z zamiarem opowiedzenia Violi o się stało*

L: I co dogadałyście się?
V: Nie.
S: Tak.
V: Może...
L: Aha... ok...
V: Możemy porozmawiać?
L: Dobrze
Idą na taras.
V: Jeszcze raz mnie z nią zostawisz to wyrwę ci nogi i na odwrót przyszyje bez znieczulenia.
L: A co się stało?
V: Co się stało? Ty pytasz się co się stało?! Zaczęła mnie oskarżać, o to, że to ja zepsułam twój związek z Ludmiłą... Wcześniej coś o ślubie gadała itd.
L: Nie przesadzasz?
V: *krzyczy* Ja? Tak. Bo ja zawsze przesadzam! To zawsze moja wina. Mam już dość. *bierze telefon, torebkę i wychodzi z domu*
L: Violetta! Gdzie idziesz? Musisz... Mamo czemu to zrobiłaś?
S: Ale ja nic nie zrobiłam...
L: Mamo zrozum ja nigdy nie będę z Ludmiłą! Kocham Violette, czy ci się to podoba, czy nie. * wyszedł z domu*
Ldzwoni do Fran*
F: Leon? o co chodzi?
L: O Marco... Musisz do niego iść. On jest na lotnisku i chce lecieć do Rzymu.
F: O Boże... Idę po niego. Dzięki, że mi powiedziałeś.
L: Nie ma za co. Od czego ma się przyjaciół.
Na lotnisku...
F: Gdzie on jest?!
M: Fran? Co ty tu robisz?
F: Co tutaj robię? Co TY tutaj robisz?
M: Lecę po dzieciaki.
F: Czy ty oszalałeś? A zresztą... Ty nie znasz włoskiego! A we Włoszech mało kto zna hiszpański. Zwłaszcza w Rzymie. No, chyba, że do Watykanu się udajesz.
M: Oj tam... To poleć ze mną.
F: JA?!
M: No tak mam akurat dwa bilety, a samolot już czeka. * pociągnął Fran do samolotu*
We Włoszech...
F: Zabije cię.
M: Prędzej zrobi to twój ojciec
F: Fanculo. (Ja pi***ole)
M: Co powiedziałaś? Do mnie po hiszpańsku!!!
F: Przecież ojciec zabronił mi wracać do domu, jak powiedziałam, że wracam do Buenos Aires. Do Ciebie zwłaszcza...
M: A dzieciom pozwolił?
F: Bo dzieci mogą. A myślisz, dlaczego nie poleciałam z nimi?
M: Ale twoja mama jest spoko.
F: Marco... Jak tata jest w domu, to nawet Lodovica ci nie pomoże. Choć to wnuczka dziadka.
M: Skąd wiesz że on jest w domu ?
F: Bo prowadzi w domu firmę, zapomniałeś?
M: Dobra ja idę, wezmę dzieci i wracam. Szybko pójdzie.
F: Marco... Mój tata ma pozwolenia na posiadanie broni. Ja nie chce być wdową po tobie. A dzieci mają mieć ojca.
M: Po pierwsze nie jest głupi i nie zastrzeli mnie, po drugie nie jesteś moją żoną, a po trzecie Xabi ucieszyłby się gdyby mnie nie było.
F: Po pierwsze - owszem, jest. Po drugie - ... ale cię kocham. Po trzecie - o czym ty mówisz?
M: No o tym, że Xabi jest najgorszym synem na świecie!!! Oj...
F: Stai STUPITI scherzando? Tu sei un completo idiota. Ho lasciato si spara mio padre. (Czy ty sobie żartujesz? Jesteś kompletnym idiotą. I niech cię ojciec zastrzeli.) Wracam do Buenos Aires. Sama. *odchodzi*
M: Fran... Dobra potem ją przeproszę, idę po dzieciaki. * idzie, dzwoni do drzwi*
F: Czego?
M: Fran co ty tu robisz?
F: Zabieram tego syna, którego nie kochasz od ciebie.
M: Ej nie mówiłem tobie, że go nie kocham, a poza tym ja ich zabieram.
Lodo: Chi è venuto a mamma? (Kto przyszedł mamo?)
F: Nessuno importante. (Nikt ważny)
M: Lodo?!
Lodo: Papà? (Tata?)
M: Lodovica, córeczko powiedz mamie żeby mnie wpuściła.
Lodo: *stanęła przy Francesce* Co ty tutaj robisz?
M: Przyszedłem po was... was odwiedzić.
Lodo: To chyba zły pomysł.
M: Czemu?
Lodo: Dziadek Alberto nie będzie zadowolony...
M: To ja z nim porozmawiam, że tylko na chwilkę.
Lodo: Nie jestem tego pewna...
TF: Czego? Marco? Co ty tu robisz? Wynoś się !
M: Ja przyszedłem po dzieci.
TF: Co?!
M: No tak, żeby nie brały udziału w You Mix
F: Za późno.
M: Fran!!!
F: Co?
M: Gówno!!! Proszę pana jeśli pan pozwoli zabiorę dzieci..*chciał wejść*
TF: Po moim trupie.
M: No, ale... Lodo?
X: Nawet Lodo ci w tym domu nie pomoże...
M: Z tobą nie rozmawiam.
X: Sta 'zitto! ( zamknij się!)
TF: Xabi comportarsi. Non essere come tuo padre ( Xabi zachowuj się. Nie bądź jak twój ojciec. )
X: Ma mio nonno .. ( Ale dziadek...)
TF: Xabi!
X: Bene... ( Dobrze...)
M: O czym mówcie?
Lodo: Nie ważne. Lepiej, żebyś poszedł.
M: * poszedł*
W Buenos Aires...
V: *myśli: gdzie się Fran podziewa*
L: Violu...
V: Wyjdź.
L: Viola nie o to mi chodziło... Ja wiem, że mama jest jaka jest, ale nie denerwuj się na mnie. Kocham cię i nawet ona nie stanie nam na drodze.
V: Mam już tego dosyć, że wszyscy... No... Wiesz...
L: Wiem * przytulił ją*
V: Chodźmy do domu...
L: Dobrze * poszli *
W domu...
S: Gdzieś się podziewała?
V: Musiałam się przewietrzyć.
S: A ty Leon?
L: Poszedłem po nią.
S: Przecież trafiłaby sama.
L: Ale się o nią martwiłem.
S: Tak... No widać, że nie potrafi o siebie zadbać.
L: Mamo!!!
V: Przestań, jest okey.
L: Na pewno?
V: Tak. Pójdę się położyć.
L: Dobrze kochanie * pocałował ja w policzek*
S: Dobranoc.

Francesca, Xabi, Lodo i tata Fran
F: Mam nadzieje, że wróci do domu.
X: A ja nie.
F: Xabi!
X: No co?
F: To twój ojciec.
X: Tylko mnie zrobił...
Lodo: A nie bocian przeniósł?
X: Nie ciemnoto
Lodo: Debil.
TF: Ej nie zaczynajcie. A ty Xabi nie mów tak.
X: Sì, sì. (Tak, tak.) Ale to prawda.
MF: Xabi...
X: No co? Moja wina, że mój ojciec to idiota? Mamo, nie mogłaś wybrać kogoś innego?
F: Xabiano Travelli!!!
X: No niestety Travelli
F: Xabi, możemy porozmawiać w cztery oczy?
X: Nom.
F: Dlaczego, tak naprawdę, nie lubisz taty?
X: Bo jest głupi, jest nieudacznikiem
F: Dlaczego tak myślisz?
X: Nie myślę tylko wiem.
F: Dlaczego? Co on ci zrobił?
X: No nic...
F: Xabi?
X: Co?
F: Mi możesz powiedzieć.
X: No on mi nic nie zrobił, tylko tobie.
F: Mi?
X: No tak.
F: Ale co?
X: No zdradzał cię i potem nie kochał i...i... jest tchórzem.
F: To było wszystko moja wina Xabi...
X: Nie prawda jego! Nienawidzę go!
F: Xabi, uwierz mi - Moja.
X: no...
F: Co no?
X: Nie nic... Ale i tak nie lubię go.
F: Za co?
X: Za to, że jest. Po prostu.
F: Xabi! Jesteś niemożliwy.
X: Dzięki
F: Masz mieć szacunek do ojca, bo inaczej... Będziesz miał szlaban?
X: Co? ty mi dasz szlaban? haha I tak nie będę dobrze traktować
F: Chcesz być w You Mix'ie?
X: Tak...
F: To wiesz co masz zrobić.
X: Dobra.
-----------------------------------------
Pisałam to z Oliwką pół dnia i mam nadziej, że się wam spodoba
 

 
X: Nie!
M: Xabi, nie dyskutuj...
Lodo: Ale ja chce być jak ciocia Violetta!
F: Ale zrozum, że to...
Lodo: Nawet nie kończ. Nie możesz...! Nie możesz mną rządzić!!!
M: Owszem, możemy.
X: Tu się walnij tatuś. *pokazał na głowę* No co zrobisz? Nic nam nie zrobisz!
Lodo: Właśnie.
M: Ach tak? A więc pakujcie się, bo już rezerwuje bilety i jutro po was lecę.
Lodo: Nie zrobisz tego...
M: Ależ zrobię.
X: Nie.
M: Tak.
X: Nie.
M: Tak.
Lodo: Nie! Nie! Nie! *do Francesci po włosku (dzieci umieją perfekcyjnie włoski)* Mamma, dire qualcosa a lui, perché ha appena impazzire! (Mamo, powiedz coś mu, bo zaraz zwariuje!)
F: In primo luogo, non era lui, ma papà o il padre, come si preferisce. In secondo luogo - cosa devo dirgli? (Po pierwsze to nie on, tylko tata lub ojciec, jak wolisz. Po drugie - co mam mu powiedzieć?)
Lodo: Che questi sono i nostri sogni e non dobbiamo interferire con la loro performance. (Że to są nasze marzenia i nie powinien nam przeszkadzać w ich spełnieniu.)
X: Proprio così, la mamma. Perché sei normale, e lui è un tale coglione? (Dokładnie, mamo. Dlaczego ty jesteś normalna, a on to taki debil?)
F: Xabi! Come di esprimere?!
M: Możecie przestać rozmawiać po włosku?! Przecież wiecie, że nie umiem włoskiego.
Lodo: E 'tempo di imparare.
F: Lodovica!
M: Co to znaczy?
X: Lodovica powiedziała, że czas, żebyś się nauczył włoskiego, skoro twoja "rodzina" jest włoska i pół-włoska.
M: Mam dość! Pakujcie się, bo jutro po was przylecę.
*rozłączył się*
F: Na prawdę to zrobisz?
M: Tak. Mam dosyć odzywek Xabiego. Widziałaś jak on mnie traktuje?
F: Może jeszcze porozmawiamy z nimi jak przyjadą... W końcu to jeszcze dzieci...
M: Nie. Rano kupie bilety.
F: Marco, one nie wiedzą o co chodzi, dlaczego nie mogą brać udziału w konkursie... Może im powiemy?
M: Taa... Co im powiemy? "Kochane dzieci, zabraniamy wam brać udział w konkursie, bo my byliśmy w You Mix'ie i m.in. dzięki niemu na kilka lat byliśmy skłóceni.
F: No ujęłabym to inaczej... To są ich marzenia.
M: I co z tego? Wymarzą sobie coś innego.
F: A jak im się uda?
M: A jak nie? Skończą jak my - same kłótnie i kłamstwa.
F: Marco... Skarbie... To są dzieci, a my byliśmy prawie dorośli...
M: Francesca... Ja... Chce tylko, żeby nie cierpiały jak ja... *miał łzy w oczach*
F: Ty... ty płaczesz?
M: Ja? Nie płaczę.
*wyszedł*
F: Zmieniłeś się... Nigdy nie byłeś tak surowy dla dzieci... Co się stało?
We Włoszech.
Lodo: Myślisz, że nie byliśmy zbyt no... ostrzy?
X: Nie. Należy mu się.
Lodo: No nie wiem...
X: Nie spinaj się mała, to tylko ojciec. I tak nie przyleci, bo mama mu zabroni i znowu się pokłócą. I tak się zdziwiłem, że siedzieli tak blisko siebie.
Lodo: Xabi?
X: Czego?
Lodo: Czy nie chciałbyś, żeby rodzice byli razem? Tak jak rodzice Dave'a lub ciocia Violetta i wujek Leon?
X: Ciocia Violetta i wujek Leon nie są małżeństwem.
Lodo: Tak, ale wiesz o co mi chodzi. Więc...?
X: Więc... Nie wiem. Może... Ale i tak nie będą. Tata jest zbyt głupi.
Lodo: Ale pamiętaj... Nie daleko pada jabłko od jabłoni
X: Haha. Bardzo śmieszne.
W domu Violetty.
L: Mamo... Jak się cieszę, że cię widzę. Przyjechałaś wcześniej.
S: Tak. Nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć mojego kochanego synka. A więc kupiłeś ten dom?
L: Nie, to dom, który dostała Violetta.
S: Aha. Tak myślałam. Widać. To... co jest na śniadanie? Jestem głodna.
V: Zrobiłam mini-kanapeczki.
S: Tak. Wiedziałam, żeby nie oczekiwać zbytniego wykwintnego przyjęcia.
L: Mamo...
S: Tak?
L: Mogłabyś docenić to, że Violetta wstała wcześniej, żeby zrobić te kanapeczki.
S: A czy ja coś mówię? Usiądźmy więc już do tego... skromnego śniadanka.
L: Dobrze. Ja muszę wyjść po śniadaniu, więc może spędzicie razem popołudnie, co?
V: *z sarkazmem* Z wielką przyjemnością.
S: Tak. Będziemy się świetnie bawić.
Leon widział tą ironie w ich głosach, ale musiał je zostawić, bo musiał coś zrobić.
Leon wchodzi do domu Marco i Francesci.
L: Hej... Nie przeszkadzam?
M: Teraz to cześć, nie?
L: Nie... Znaczy tak... Bo ja chciałem...
M: Co chciałeś?
L: Chciałem przeprosić...
M: I?
L: I.. nic.
M: Czy to już wszystko?
L: Emm... No... Nie wiem... Ja...
M: Ty możesz już sobie iść.
L: Yyy... Co? Dlaczego?
M: Bo mam gdzieś te twoje przeprosiny.
L: Ej.. Co cię ugryzło?
M: Mhm... Zastanówmy się. Mój najlepszy kumpel z niewiadomych przyczyn obraził się na mnie, krzyczał i przezywał. Ale tak to nic się nie stało.
L: To nie tak...
M: Czyli?
L: To był kolejny plan Ludmiły, żeby was spiknąć.
M: Od kiedy wy słuchacie Ludmiły?
L: Namówiła Violettę, a ona mnie. Wiem, że to głupi plan.
M: To macie szczęście.
L: Dlaczego?
M: Bo wam się udało.
L: Serio? Ja od początku wiedziałem, że to dobry plan.
M: Taa.. Jasne.. Ale i tak jestem na was zły.
L: Ej... No...
M: No okey. Ale... Musisz mi pomóc.
L: W czym?
M: A więc tak... Dzieci są we Włoszech i chcą brać udział w konkursie You Mix' u, a ja tego nie chce... Bo boję się, że będzie tak samo jak ze mną i Fran...
L: Marco... Ale to jest rodzeństwo, a nie para. Oni mają 10 lat, a nie 17
M: Ale ta konkurencja i... i...
L: I?
M: No i inne dzieci. A jak one im coś zrobią?
L: Nie bój się o Xabiego - potrafi o siebie zadbać. A jeśli ktoś zadrze z Lodovicą to nie martw się - będzie miał do czynienia z Xabim.
M: Ale mi chodzi o to, że moje dzieci coś zrobią.
L: Marco... Weź posłuchaj o czym ty mówisz...
M: Zwłaszcza mi chodzi o Xabiego.
L: Marco? Słyszysz mnie?
M: Tak słyszę. I chyba nie chce, żeby był moim synem.
L: Co?! :O
M: Mówię szczerze. Nie wiem czy go kocham... Czy potrafię go pokochać...
-----------------------------------------
Mam nadzieje, że się wam spodoba. Troszkę długi za wczoraj
 

 
Hejka. Oto blog mojej koleżanki Oliwii, która pomaga mi w pisaniu. Też ma opowiadanka. Na pewno je też polubicie.
http://finnickianne.blogspot.com/

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
M: I co? Przekonałem?
F: Może.
M: Cieszę się.
F: Ja też. Chyba.
M: Czuje, że tym razem nam się uda.
F: Mam nadzieje. Ciekawe, co u dzieci... Tęsknie za nimi, a dopiero minęło kilka dni.
M: Też jestem ciekawy...
W Włoszech...
X: Niedługo musimy przesłać teledyski, a my nic nie mamy! Trzeba powiedzieć rodzicom.
Lodo: A nie powiedziałeś im?
X: Nie no, myślałem, że powiemy im razem.
Lodo: Nie prawda. Mówiłam, że to ty masz im powiedzieć.
X: Dobra. Powiemy im na video konferencji, okey?
Lodo: Niech ci będzie. Idę po tableta.
5 min później...
X: Cześć tato!
Lodo: Hejka mamo!
F i M: Hej dzieciaki!
Lodo: Mamy taką sprawę... A mianowicie... Xabi ma wam coś do powiedzenia.
X: Ja?
Lodo: Nie, Święty Mikołaj. Oczywiście, że ty baranie.
X: Odezwała się puszczalska.
Lodo: Paszczak!
X: Pustak!
M: Ej, ej, ej... Co to za słowa.
Lodo: Eeee...
X: No więc... Bierzemy udział w konkursie w konkursie.
F: Nie zmieniał tematu Xabiano... Co? Jaki konkurs?
Lodo: Mieliśmy wam powiedzieć to na początku lata, ale ten wybryk natury zapomniał o tym. Bierzemy udział w konkursie muzycznym.
M: Jakim konkursie muzycznym?
Lodo: *recytuje* Konkurs młodych talentów You Mix Junior.
F: Ale... ale jak?! Nie wyraziliśmy na to zgody.
X: Ale mamo... Nie bądź sztywniarą
M: Mówimy nie.
Lodo: Ale ja chce być jak ciocia Violetta. Mamo... Czy ty nigdy nie chciałaś śpiewać?
F: Nie! *myśli* Oni nie mogą się dowiedzieć o naszej nauce w studiu... Dla ich dobra...
-------------------------------------
Mam nadzieje, że się podoba. Jutro i w środe nie bedzie, bo wyjeżdżam do Warszawy Ale nie zapomne o was I sorka, że taki krótki i bez V i L
 

 
F: Marco...
M: Nie. Ja...
F: Ja to słyszałam. Nie wiem co powiedzieć.
M: Przepraszam. To... Nie powinienem tego mówić. Poniosło mnie jk wczoraj..
F: To nie jest wytłumaczenie.
M: Owszem, jest. A i tak to ty mi kazałaś tu wczoraj zostać.
F: No bo... Byłam zmęczona.
M: Spaniem?
F: Tak. Nie. Ehh... Źle się czułam z tym wszystkim. Potrzebowałam kogoś.
M: I tym kimś byłem ja.
F: A kto? Reszta się od nas z nie wiadomych przyczyn odwróciła. A zresztą zmieniłeś temat.
M: Ja? Nie.
F: Tak, Ty. Powiedz, dlaczego powiedziałeś, że mnie kochasz?
M: A jak myślisz? Bo to prawda.
F: Marco... Przerabialiśmy ten temat wiele razy. Ten rozdział.
M: Tak wiem. Jest zamknięty. Ale nie dla mnie.
F: Ale dla mnie. Więc nie kochaj mnie.
M: Nie umiem.
F: Marco...
M: Co? *spojrzał jej w oczy* Coś ukrywasz. Widzę to. Wyduś to z siebie.
F: *wzięła oddech* Ja też cię kocham, ale nie mogę...
M: Czego?
F: Nie mogę zapomnieć tych złych chwil. Przepraszam....
M: Ale były też dobre.
F: Ale więcej było tych złych.
M: Czy to ważne. Jedna dobra jest jak 100 złych.
F: No nie wiem.
M: Bądźmy znów razem.
F: No nie wiem. A jak znowu nam nie wyjdzie?
M: Nawet tak nie mów. Proszę...
F: Ale... *uśmiechnęła się* Musisz mnie przekonać.



*jeszcze do poprzedniego*

V: Nie wiedziałam, że zostało coś z studia w tobie. I, że dalej pamiętasz melodię, słowa. Nie śpiewałeś tego od lat. Od lat w ogóle nie śpiewałeś.
L: Tak. Zapomniałem jak to jest.
V: Dziękuje.
L: Wiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza.
V: Tak, nie pozwalasz mi o tym zapomnieć.
L: Zaśpiewamy coś razem?
V: No pewnie. Zagrasz?
L: Pewnie.
Sarita (S) - Synku...
-----------------------------------------------
Mam nadzieje, że się podoba
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Po nudnym i dłużącym się seansie, Marco i Fran postanowili iść spać. Każdy poszedł do swojego pokoju. W nocy Marco obudziło ciche szlochanie, które dobiegało z pokoju Francesci. Wszedł do pokoju dziewczyny. Ujrzał Fran skuloną i płaczącą.
M: Co się stało? Czemu płaczesz?-spytał się troskliwym głosem, siadając obok niej.
F: Nie wiem co teraz zrobić... Nie mam Violi... Nie mam nikogo... Nawet Ludmi odsunęła się ode mnie. Co ja zrobiłam?-spytała się ze łzami w oczach.
M: Nie mów, że nie masz nikogo. Masz Xabiego, Lodovicę i mnie.
F: Tak, wiem. Ale czemu reszta się ode mnie odwróciła?
Chłopak z sercem w gardle nie mógł nic odpowiedzieć. Siedział w milczeniu, bo sam wie co Fran przeżywa. Go też opuścili przyjaciele. Nie mógł tylko pojąć dlaczego Leon? Jego najlepszy przyjaciel.
M: Nie wiem-odrzekł tylko i ruszył w stronę drzwi.
Zatrzymał go głos Fran.
F: Nie idź... zostań... proszę...
Chłopak położył się koło niej. Dziewczyna wtuliła się w niego. Tego właśnie potrzebowała. Miłości i poczucia bezpieczeństwa. Razem zasnęli.
Rano obudził się Marco. Zerknął na Fran. Jeszcze spała... Przypomniał sobie, co razem przeżyli. Te smutne i te wesołe chwile. Nie mógł uwierzyć, że byli tak blisko od bycia ze sobą na zawsze i oboje zniszczyli to co budowali wiele lat. Po ich związku zostały tylko dwie rzeczy, a raczej osoby: Lodo i Xabi.
M: Przepraszam. To po części moja wina, a ja zawsze ciebie obwiniałem. Dalej cię kocham Fran...
F: Co...?
Był piątek. Tego dnia mieli przyjechać rodzice Leona. Rano obudził go dźwięk tłukącego się szkła. Wszedł szybko na dół. Bał się, że coś się stało Violetcie. A zastał ją przeklinającą nad stłuczoną miską z ciastem. A widok tak wkurzonej Violetty to widok nie codzienny, a nawet fikcyjny.
V: Ja pi**le ku**a mać! Co za cholerna śliska miska. Piep***ne tiramisu!
L: Violetta! Uspokój się! Co się stało?!
V: * nie wytrzymała i się rozpłakała * Tak staram się zrobić to tiramisu, żeby zaimponować twojej mamie i w ogóle mi to nie wychodzi. Jestem beznadziejna.
L: Nie mów tak. Jesteś wspaniała. No nie płacz już. Nie musisz robić tego tiramisu - mówiłem ci.
V: Ale ja...
L: Ciiii... Już dobrze. Już dobrze.
I zaczął jej śpiewać Voy Por Ti, póki się nie uspokoiła.
---------------------------
Mam nadzieje, że sie podoba. Sorka, ze takie krótkie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Następnego dnia Violetta długo myślała nad planem Ludmiły. Czy warto oszukiwać przyjaciółkę i być dla niej wredna po to, żeby ona znów była ze swoim byłym? A jeśli się nie uda to przecież może ją stracić na zawsze, w najlepszym przypadku to Fran będzie bardzo zła, czyli chyba byłoby lepiej ją stracić. Zła Francesca to gorzej niż piekło na ziemi. Ale jeśli sie uda to może, tak jak mówiła Ludmi, będzie jej wdzięczna. Ryzyko jest ogromne. Violetta długo się zastanawiała nad pytaniem: Czy warto zaryzykować?
L: Nad czym się tak zastanawiasz?
V: Ja? Emmm... Nad niczym...
L: Violetta... Nie udawaj...
V: Czego? Ja niczego nie udaje? Po co co miałabym udawać? To w ogóle nie ma sensu. Bo patrz, jakbym udawała to...
L: Violetta - przerwał jej. - Mów, bo wiesz, że i ja w końcu się dowiem.
Violetta opowiedziała mu całą sytuację i spytała czy też bierze w tym udział. Po krótkim namyśle się zgodził. Był dzisiaj czwartek, więc musieli działać dzisiaj, bo jutro po południu mieli przyjechać rodzice Leona - Państwo Verdas. Mama Leona - Pani Sarita Verdas nie przepadała za Violettą. A wręcz nie lubiła jej. I to bardzo. Violetta za wszelką cenę starała się o jej przychylność, ale na nic. Wracając do naszych bohaterów to umówili się, że Leon pójdzie z Marco na miasto, a Viola przyjdzie go Fran.
Chłopaki:
L: Słuchaj Marco, dlaczego nie jesteś z Francescą?
F: Bo ona co chwile mówi, że nie jestem za romantyczny, że to uczucie przeminęło itd.
L: Co za debil z ciebie. Ona raz strzeli focha, a ty już odpuszczasz.
F: Nie jestem debilem.
L: Jesteś, stary. Patrz, jak ty w ogóle wyglądasz. Jak się zachowujesz. Jak mała dziewczynka.
F: Co ty pierdolisz? Przestań mnie obrażać, okey?
L: Bo co? Pójdziesz do mamusi. Twój syn jest bardziej męski od ciebie, a ma 8 lat.
F: Zamknij się i zostaw moje dzieci!
L: Bo co? A zresztą nie chce mi się rozmawiać z takim wałem jak ty. Nara!
Marco zdziwiony zachowaniem Leona poszedł do domu. Przed drzwiami zatrzymał się, słyszał kłótnię Francesci i Violetty.
V: Czy ty się słyszysz?! Nie powiesz mu, że go kochasz, bo się boisz, że on cię odrzuci?! Śmieszna jesteś!
F: *przez łzy* Wiem...
V: Może mi jeszcze powiesz, że się zakochałaś w Leonie, bo z tobą to wszystko możliwe! Jesteś egoistką! Kompletną egoistką! Gdyby ktoś tak się o mnie starał to bym była szczęśliwa i w końcu bym się zgodziła, ale nie! To Francesca! Tego nie ogarniesz! Wiesz mam cię już dosyć! Wychodzę.
Violetta wyszła z domu Marco i Francesci i trzasnęła drzwiami. Marco wszedł za mnią i dopiero wtedy zobaczył, że Francesca płacze.
M: Co się stało? - spytał się, choć znał odpowiedź.
F: Ja... Bo... Violetta tak nagle zaczęła na mnie krzyczeć, że jestem gorsza od dawnej Ludmiły.
M: Dlaczego?
F: A bo ja mam wiedzieć? Zapytaj się jej.
M: Może pokłóciła się z Leonem i chciała wyładować emocje?
F: Ale dlaczego na mnie?
Marco nie odpowiedział tylko ją przytulił i wtedy... żadne z nich nie wiedziało kiedy, pocałowali się.

Po czym się zawstydzili...
M: Nie powinienem...
F: Ja też...
M: To może...
F: Tak.
I włączyli telewizję.
-----------------------------------------------
Mam nadzieje, że się podobało
 

 
Hejka. Otóż reaktywujemy nasze opowiadanie. Tylko, że... Ja je zmieniam. Tak trochę bardzo. Spróbuje pisać opowiadania regularnie. ( z naciskiem na spróbuję).
Dzisiaj troszkę napiszę wam. Jeśli chcecie, jutro znowu wam przedstawienie postaci. To tak w skrócie to:
1. Dzieci mają 8 lat.
2. Franceska i Marco mieszkają razem. Ale nie są razem.
3. Trwają wakacje i dzieci w na miesiąc wyjechały do babci we Włoszech. Ale spokojnie, to nie znaczy, że zapomnimy o nich.
Myślę, że możemy już zacząć naszą historię...
---------------------------------------------------------
Jest 5 lipca. Marco i Francesca odprowadzili do samolotu właśnie Lodovice i Xabianiego. W końcu zobaczą babcie ze strony mamy. A i Francesca i Marco trochę odpoczną. Lodo i Xabi to kochane dzieci, ale i bardzo żywe i potrafią nieźle wymęczyć człowieka.
W tym czasie Violetta przygotowywała śniadanie w swoim wielkim domu. Lubi ona gotować, ale tylko wtedy, gdy się jej chce. Jeszcze nie ogarnięta śpiewała Euforię, gdy usłyszała, że ktoś schodzi ze schodów. Oczywiście, wiedziała kto to. Nie kto inny jak Leon. Jej Leon. Również nieogarnięty przytulił ją gdy trzepała jajka na jajecznicę.
L: Dzień dobry.
V: Dzień Dobry. Idziesz dzisiaj do pracy?
L: Tak, ale dzisiaj wracam wcześniej i zabieram cię gdzieś.
V: Gdzie?
L: Niespodzianka.
V: Wiesz, że nie lubię niespodzianek.
L: Ale ta ci się spodoba.
V: Nie.
L: Tak.
V: Nie.
L: Tak.
V: Nie.
L: Tak.
V: Ahhhhh... Jesteś okropny.
L: Tak, wiem.
V: Idź się lepiej przyprowadź do porządku.
L: Kto to mówi. *dał jej całusa w policzek*
V: Ja. No idź.
Leon poszedł, a Violetta dalej robiła śniadanie, gdy zadzwonił jej telefon.
F: Hej. To ja Fran. Słuchaj, dzieci pojechały, więc myślałam, że może urządzimy sobię małą imprezkę. No wiesz... Ty, ja, Leon, Ludmiła itd. Co ty na to?
V: Brzmi fajnie. Tylko kiedy? Bo rodzice Leona przyjeżdżają w ten weekend i wszystko musi być perfekt. Wiesz, że jego mama nie za bardzo mnie lubi...
F: Och tak. Wspominałaś mi coś o tym.
V: Nawet próbuje nauczyć sie robić tiramisu, bo to jej ulubione ciasto, ale jak już mówiłam próbuje. Okey, muszę kończyć, bo zaraz spalę jajecznicę. Spytam Leona co o tym sądzi okey?
F: Okey. To pa.
V: Pa.
L: Z kim rozmawiałaś?
V: Z Francescą. A właśnie. Zaprosiła nas na imprezę do nich. Tylko jest jeden problem...
L: Jaki?
V: Ta imprezka jest dzisiaj i jak pójdziemy to nici z twojej niespodzianki.
L: Spokojnie. Wiem, że chcesz pójść. Niespodzianka może poczekać.
Reszta przyjaciół też sie zgodziła przyjść i zapowiadało się bardzo dobrze. Wszyscy przyszli na czas, oprócz Ludmiły i Federica, ale to było oczywiste, że sie spóźnią. Wszyscy się dobrze bawili. Podczas imprezki Ludmi poprosiła Violettę, żeby porozmawiała z nią w cztery oczy.
V: Co się takiego stało, że nikt tego nie może usłyszeć?
Lu: Bo chodzi o to, że mamy plan, żeby Fran i Marco znów byli razem.
V: Ludmiła, twoje pomysły nie wypalały odkąd pamiętam.
Lu: Tak wiem, ale ten wypali. Jestem tego pewna.
V: Tego sie obawiałam. No mów. Jaki jest ten twój plan?
Lu: Będziemy tacy wredni dla nich, że zostaną tylko oni sami i dzięki temu bardziej się zbliża do siebie. Kumasz?
V: Powiedzmy. Czyli mamy być dla nich wredni jak ty byłaś kiedyś dla mnie?
Lu: Dokładnie.
V: A jeszcze jedno pytanie. My, czyli kto?
Lu: Ty, ja, Leon, Federico, Maxi, Nati, Camila itd. Tylko musisz jutro o tym powiedzieć o tym Leonowi, bo jeszcze tylko on nie wie.,
V: Nie wiem czy ten plan wyjdzie, bo przecież jesteśmy przyjaciółmi i tak nagle się od nich odwrócimy?
Lu: No może nie tak nagle, ale bardzo szybko. O
Zobaczysz, jeszcze będą nam za to dziękować.
--------------------------------------------
Sorka, że nie ma obrazków, ale jestem na tel i się nie da.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
* next day , śniadanie, Fede wyszedł*
F: Smacznego!
M: Dzięki i nawzajem. Mogę o coś spytać?
F: Jasne.
M: Wiem, że to nie moja sprawa...
F: Nie tłumacz się tylko mów.
M: Chodzi o ciebie i Federico...
F: A dokładniej?
M: Wy jesteście kuzynami i...
F: Wiem do czego zmierzasz...
M: Uff... To fajnie, że mnie rozumiesz.
F: Ty jesteś zazdrosny Marco!
M: Co?! Ja nie...
F: Fede to nie mój kuzyn. Ja tak tylko powiedziałam, bo wiedziałam, że będziesz wkurzony jak nas zobaczysz. A po za tym jesteśmy tylko przyjaciółmi. Nie muszę ci wszystkiego mówić, ale ty zawsze chcesz wszystko wiedzieć. Jesteś taki wścibski. Nie potrafisz uszanować mojesz prywatności. Nie mojej, naszej - mojej i Fede. Jesteś okropny.
M: Ej! Ej! Co taka nerwowa jesteś?
F: Bo... Bo...
M: Uspokój się. Bo za chwile powiesz mi, że dzieci będą miały nowego tatusia.
F: Żebyś wiedział.
M: *zakrztusił się kanapką* Co?!
F: No tak. Ale i tak już nie wrócą.
M: Czemu tak mówisz? Jak możesz tak myśleć? Może Federico ci to powiedział?
F: Nie ważne. Może powiedział, może nie. Ale to prawda. Możesz zapomnieć, że je zobaczysz! Ja już się z tym pogodziłam!
M: Jak możesz...!
F: Normalnie! Mogę!
*przychodzi Fede*
Fe: Co jest? Coś się stało?
M: Nie twoja sprawa.
F: Zamknij się. Nic. Idziemy na spacer?
Fe: Okey.
M: Nie liczcie, że będę na was czekał.
F: Spadaj. Może to nawet lepiej. Więcej czasu tylko Ja i Federico.
M: Do nie zobaczenia.
*spacer*
Fe: Fran...
F: Tak?
Fe: On cię kocha.
F: Słucham? Chyba to ty jesteś od kochania mnie.
Fe: Tak, oczywiście. Ale on też. To widać. Nawet bardzo.
F: Niby jak? Ja nic nie widzę. Jesteśmy przyjaciółmi. W sumie po tej kłótni to nie wiem czy jeszcze.
Fe: Jest zazdrosny. Nie zauważyłaś?
F: *kłamie* Nie...
Fe: Przecież miał to w oczach.
F: Nie patrze już w jego oczy...
Fe: Według mnie, toooo powinniście się pogodzić. I ciebie i jego to bolało.
F: Słuchaj... Muszę przemyśleć to co powiedziałeś. Ja idę dalej a ty wracaj do domu. Cześć.
-------------------------------------------------------
Jutro prawdopodobnie next
  • awatar ♥ Mój świat i Moje pajsje ♥: Rewelacja *.*
  • awatar Gość: Bosze... no po prostu rewelka ! Nigdy nie widziałam takiej wpaniałej historyjki :D Kocham was. Bd wchodzić i komentować codziennie
  • awatar Gość: wspaniałe <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*następnego dnia*
F: Marco, muszę ci coś powiedzieć.
M: No to mów.
F: Chciałam ci powiedzieć, że do nas dziś przyjeżdża Federico. To mój... kuzyn.
M: Federico? To nie był...
F: Tak, to on.
M: No okey.
F: Przepraszam, że mówię ci tak późno.
M: Nic się nie stało. *przytulili się*
*2 godziny później*
Fe: Cześć. Już jestem.
F: Fede...*zarzuciła się na niego*
Fe: No cześć kochana. Tęskniłem.
M: Cześć. Jestem Marco. Może mnie pamiętasz?
Fe: Hej. *do Fran, po włosku* Myślałem, że będziemy sami...
F: *również po włosku* Marco to teraz tylko mój przyjaciel. Mieszkamy tutaj podczas nieobecności Violetty i Leona.
M: Em... O co chodzi?
F: Nic. Opowiadał mi co robił, w jakie trasy jeździł itd.
Fe: Mam świetny film. Obejrzymy?
M: Czemu nie?
*po jakimś czasie*
F: Pójdę do łazienki.
*za chwilę*
Fe: Muszę coś sprawdzić w moim telefonie, który mam u góry.
*po jakiejś godzinie*
M: *myśli* Gdzie oni są?Sprawdzę.
*poszedł w stronę łazienki i zobaczył Federico i Fran przytulających się, ale nie jak kuzynostwo, tylko jak para.*
M: *odchrząknął*
F: To... Nie tak jak myślisz... Było mi zimno, więc...
M: Nie tłumacz się, bo nie ma po co. Jesteśmy przyjaciółmi, nie? Fajnie, że znalazłaś se kogoś.
F: Myślałam, że będziesz zły. Fajnie, że się cieszysz.
M: Okey. Już jest późno, a ja chce jutro wcześnie wstać. dobranoc. *wychodzi*
F: Dobranoc.
Fe: Wiedziałem, że nie będzie zły.
F: Nie Fede... Ja go za bardzo znam... On nie jest z tego zadowolony.
Fe: Nie ważne. Kocham cię.
F: Ja ciebie też.
---------------------------------------------------
No to mam nadzieje, że się podoba Postaram się dodać jutro nowy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie będzie zdjęć, bo jestem na telefonie
-------------------------
* na lotnisku*
V: Za ile samolot?
L: Powinien być 15 minut temu.
V: Super. No po prostu wspaniale. Nie dość, że boję się latać to jeszcze muszę czekać na ten cholerny samolot.
L: Spokojnie Violetta. Ostatnio zachowujesz się dziwnie. Chodzisz ciągle zdenerwowana. Ukrywasz coś przede mną?
V: Ja? Em... Nie...
L: Violetta....
V: O patrz! Samolot! Chodź!
* w samolocie *
L: Możemy dokończyć naszą rozmowę?
V: Jaką rozmowę? A zresztą, ja jestem zmęczona tym wszystkim i chyba się zdrzemnę. Dobranoc.
L: Ale jest środek dnia. Och! No już śpij.
La: Witamy w międzynarodowych liniach lotniczych " śmigłowiec" Jestem Lara i będę was dziś obsługiwać.
L: Lara?!
* w domu *
F: Czy są jakieś wiadomości w sprawie zaginięcia?
M: Nie. Nic, a nic. Fran... A jeśli chodzi o to co w parku... No wiesz....
F: Spokojnie. Ja wiem, że zapomniałeś się. Ale spokojnie, nic nie powiem Anie...
M: A ja Alejadro.
F: Nie musisz. Zerwałam z nim tydzień temu. Jestem teraz sama.
M: Nie prawda. Masz mnie...
F: * uśmiechnęła się* Wiem, ale nie o to mi chodzi.
M: * w myślach * Wiem...
* w Sewilli *
P1: Zryć to smarkacze * podała im kaszę manną *
Lodo: Fuj? Nie będę tego jadła.
X: Ja też nie. Samaa to zjedz.
P1: Jak nie to nie * odchodzi*
X: Co robimy? Musimy się stąd wydostać.
Lodo: No wiem. Tęsknię za rodzicami, ciocią i wujkiem, domem... I panem Przytulasiem.
X: No tak. Ty i twój Miś. Ej! Widzisz to? To telefon. Jest za nią. Sięgnij po niego!
Lodo: Ok.
* próbuje po niego sięgnąć, już prawie go ma, ale w ostatniej chwili porywacz odwraca się i zabiera telefon*
P1: * kiwa głową * Oj dzieci... Głupie dzieci. Myślicie, że uda wam się uciec lub wezwać pomoc? Głupie bachory. Jedyne co was stąd wyrwie to kasa, a raczej grube pieniądze waszych rodziców. Hahahahaha!
--------------
Mam nadzieję, ze się podoba
 

 
1.
2.
3.
4.

GŁOSUJCIE!!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*przez okno*
V: Co ja tu widzę? Czyżby...
L: Violetta...
V: Oj no co?! Przecież to wspaniała wiadomość.
L: Może nie przeszkadzajmy im i pójdziemy w ich ślady?
V: Jasne. *przytulili się*
M: Przeszkadzamy?
V: No jasne, że nie. Niestety, ale nic... No kompletnie nic.
F: No rozumiem... *wzdycha* Trzeba tylko teraz liczyć na policje.
*dzwoni telefon Violetty*
V: Przepraszam *odbiera* Halo? No cześć tato! Co jest? *przerażona* Jak to? O Boże! Już rezerwuje samolot. Pa! Pozdrów babcię i Angie.
L: Co jest Violuś?
V: *łkając* Babcia jest bardzo chora. Muszę do niej jechać. Przepraszam Fran, ale...
F: Rozumiem. Jedź. Damy sobie radę.
L: Nie płacz już *próbował ją pocieszyć*
F: Biedna Violetta... Ale wiemy co ona czuje...
M: Ona też może stracić kogoś ważnego...
*godzinę później*
V: Dobra pa kochani!
L: Trzymajcie się. *wyszli*
F: Wiesz... Tęsknie za maluchami...
M: Ja też...Ale nie płacz Koch... znaczy Francesca. Znajdziemy ich.
F: A co jeśli nie?
M: Nie ma takiej opcji. Będę ich szukał póki będę mógł.
F:
M: Pójdziemy na spacer? Dobrze ci zrobi.
F: Nie mam ochoty...
M: No choć. Wiem, że chcesz. Przecież zawsze lubiłaś.
F: No niech ci będzie.
*na spacerze*
F: Miałeś rację. Pomogło. Dzięki.
M: A nie mówiłem. I nie ma za co.
F: Jesteś taki kochany...
*Marco zbliżył się, żeby ją pocałować, ale gdy ich usta prawie się zetknęły Francesca obróciła głowę*
M: Ja... Ja przepraszam. Poniosło mnie. Nie powinienem...
F: Nic się nie stało.
M: Idziemy dalej?
F: Jasne.
*piwnica w Sewilli...*
Porywacz 1: Zamknijcie się bachory!
X: Bo co?
Lodo: Xabi... lepiej nie... Jeszcze ci coś zrobią...
P2: Młoda gada dobrze. Zamknij pysk smarkaczu.
Lodo: Dalej nie rozumiem jak mamusia mogła tobie zaufać!
X: A tobie tatuś!
P2: Ach... Durne dzieciaki... To się nazywa uwieść kogoś. Lepiej zacznijcie się już tego używać, bo jak wyczyścimy konta waszych rodziców to gdy dorośniecie to będziecie musieli tak jak my robić, no chyba, że chcecie mieszkać pod mostem. Ty Lodovico najbardziej...
X: Wolimy już być aniołkami w niebie, a nie być bardzo niegrzecznym.
P1: Kotek, ta ich gadka mnie rozśmiesza. " Bardzo niegrzeczni " HAHAHAHHA!
P2: Dzwoni ta Lara. *odbiera* Tak?
La: Tu Lara. Violetta z Leonem wyjechali. Przechwyciłam ich rozmowę, jej babcia jest chora, więc macie czas aby działać. Jest tylko problem...
P2: *zaniepokojona* Jaki?!
La: Oni też są w Hiszpanii, ale nie wiem dokładnie gdzie.
P2: Debilko! Czy ty wiesz, że od tego zależy nasz los?! Jeśli nas zobaczą to koniec! Masz zaraz dowiedzieć, gdzie są, bo inaczej nie pomożemy ci z tym Leonem czy jak mu tam.
La: Ok. Boże... Ale ma słabe nerwy. *patrzy na zdjęcie Leona* Pożałujesz, że wybrałeś tą szmatę zamiast mnie!
----------------------------------------------------------
Podobało się?
Mam plan, żeby zrobić filmik-zwiastun do 3 sezonu moich opowiadanek. Zna ktoś jakiś łatwy program do tego? Do ściągnięcia za darmo. Fajnie jakby ktoś dał linka. Za podanie 5 komów, a ten którego użyje 10 + dedyk
 

 
*Francesca chciała zemdleć, ale zanim upadła na podłogę złapał ją Marco ( ta sama sytuacja co w 1 sezonie, gdy podczas deszczu Tomas złapał Violettę )
V: Sprawdzałaś wszędzie?
D: No jasne. Ktoś je musiał porwać!!!
V: Diana! Chcesz pomóc? To daj coś do picia Fran.
M: Francesca... Obudź się!
F: Jej... Miałam dziwny sen... Śniło mi się, że ktoś porwał dzieci...
D: * zza kuchni* Ale to nie sen. * Fran znów zemdlała*
V: Diana!
D: Co?
V: Czy możesz się kiedyś ZAMKNĄĆ!??
M: Spokojnie Viola.
V: Może ty pójdź na policję, a ja z nią zostanę...
M: Nie, muszę teraz przy niej być.


V: Ok. Ja lecę na policję, a ty Diana, nie myśl, że tu zostaniesz. Idź do Leona na motocross i powiedz, co się stało.* wyszły*
*Marco gładzi jej włosy i wtedy się budzi*
M: Spokojnie Fran... Jestem tu... Przepraszam...
F: To nie twoja wina. Chodźmy ich poszukać po mieście.
*szukali cały dzień, gdy Violetta z Leonem załatwiali formalności i dzwonili po znajomych*
Dia: Nocuje dziś u Diego! Wrócę jutro!
V: Ok. Gdzie oni się podziewają!?
M: Już jesteśmy.
L: I co?
F: Nic...
V: Choć Leon! Poszukamy ich w nocy. A wy odpocznijcie.
F: Ale...
M: Violetta ma racje Francesca... Musisz być wypoczęta. Jutro poszukamy ich.
F: Oh... No ok.
* w nocy Marco się budzi, bo słyszy krzyk Francesci przez sen*
F: *spocona ze strachu* Przepraszam, że cię obudziłam. Śnił mi się koszmar, w którym na zawsze zniknęły dzieci, Leon i Violetta i...*cicho*
Ty...
M: Spokojnie. Jestem przy tobie i zawsze będę. Zostanę tu, a ty zaśnij.
*Francesca zasnęła przy Marco, a on potem jednak usnął na krześle. Rano Francesca przykryła go kocem i poszła zrobić kawę. Jednak, gdy chciała upić pierwszy łyk do kuchni wszedł Marco*
F: Przepraszam jeśli...
M: Nie, nie obudziłaś mnie. Wyczułem, że ktoś nie chrapie mi pod nosem.
F: . Dziękuje, że przyszedłeś i ze mną zostałeś.
M: Dla ciebie wszystko. Przepraszam za moje zachowanie wcześniejsze. Wybaczysz mi?
F: Tak. Przyjaciele?
M: Jasne. *przytulili się*


-----------------------------------
Mam nadzieje, że się podoba
 

 
Dzisiaj Martina Stoessel kończy 17 lat! Oczywiście składam jej najlepsze życzenia ! Oto kilka zabaw związanych z nią

1. Odpadanka


2. Zaklepywanka


3. Zdrapka


4. Najlepsze profilowe ( tak jakby 2 odpadanka i wygrane bd profilowym przez tydzień )


GŁOSUJCIE W KOMENTARZACH!!!
+
fotki Tini





100 lat Martina!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
F: Xabiano! Czemu tu jesteś sam?
X: *zapłakany* Nie wiem! Przyszła Ana i powiedziała, że idzie z tatą do kina. Potem powiedziała tacie, że już śpię, ale to nie była prawda. *pociągnął nosem* Zamnknęła mnie w pokoju i powiedziała, ze jak będę krzyczał lub płakał tatuś nigdy nie wróci, no to siedziałem cicho. Długo już ich nie ma...
F: Dosyć tego. Dzieci, pakujcie najważniejsze rzeczy, będziecie mieszkać u mnie. Znaczy się u cioci Violetty ze mną. Tu, tu już zawładnęła Ana, ale ja nigdy was nie zostawię. *przytuliła ich, oraz szybko z tyłu kolorowanki Lodo nabazgrała liścik do Marco*
*w domu Violetty...*
V: Wiesz, że cię kocham nie?
L: Mój słodziaku...
Da: Wychodzę z Diego! Nie wiem kiedy wrócę...
V: A już myślałam, że będę go miała z głowy...
L: Spokojnie, przecież jest zajęty Darią... Za to znów Lara musiała mnie prosić dziś, żebym znów był z nią.
V: *podejrzliwie* A ty co na to?
L: Violetta... Przecież tylko ciebie kocham *pocałował ją w głowę*
V: I taką chciałam usłyszeć odpowiedź.
*dzwonek*
V: Poczekaj, sprawdzę kto tam. Francesca... Nie jest za późno, żeby dzieci były z tobą?
F: Muszę z tobą pogadać.
V: Ok. Maluchy idźcie do salonu do wujka Leona, a my pogadamy w kuchni...
*w kuchni*
V: A więc...
F: Mogę z tobą zamieszkać? Muszę odebrać Marco dzieci. Muszą ze mną zamieszkać. Nie uwierzysz co zaraz ci powiem.
L: Dzieciaki zasnęły zaraz jak przyszły. Po ich minach wnioskuje, że coś się stało.
F: Właśnie chciałam o tym powiedzieć. Marco wyszedł z Aną, zostawiając Xabiego samego w domu. Ba! Nawet Ana zamknęła go w pokoju i groziła, że jak będzie krzyczał to zabierze mu tatusia. On jest nienormalny, że na to jej pozwala.
L: Może o tym nie wiedział?
F: Przestań Leon. Wiem, że jesteś jego przyjacielem, ale spójrz na to realnie...
V: Musisz przyznać rację Fran.
L: No tak, ale to całkiem nie podobne do jego.
F: No tak. Jest debilem. *usiadła na krześle* Ale ja tego debila nadal kocham! * rozpłakała się*


*następnego dnia*
M: Do jutra!
An: Do jutra kotek.
M: Co to? *czyta*
To ja Fran
Jesteś ułomny czy co? Jak mogłeś zostawić samego Xabiego w domu! Przyszłam tu i wzięłam je do siebie. Już dałam wniosek do sądu o to, żeby mieszkały ze mną i póki nie będzie rozprawy zostaną u mnie. Chcesz coś jeszcze wiedzieć? To możesz się tłumaczyć. Chętnie wysłucham.
F.C."
M: O kurde! *biegnie do domu Violetty, bo wie, że tam jest Francesca*
V: Ooo... Marco? A co tu ty robisz? Leon jest w pracy.
M: Ja wiem, chciałem porozmawiać z Francescą.
V: Ale ona chyba wręcz przeciwnie. Lepiej będzie jak sobie pójdziesz...
M: Violetta... Proszę...
V: Ok. Ale wpuszczam cię tylko dlatego, że jesteś moim przyjacielem. Tylko proszę, nie przy dzieciach i spokojnie - one jeszcze śpią.
M: Jasne. Gdzie ona jest?
V: Pójdę po nią, a ty tu czekaj.
*5 minut później*
F: Czego?
M: Nie możesz mi zabrać dzieci Fran. One są całym moim światem.
F: Po pierwsze to jak coś to Francesca, a nie Fran. Po drugie: Pokłóciłeś się z Aną? Może powiedziała ci, że zamknęła Xabianiego, co?
M: Co?
V: To prawda. Po Xabim widać było, że był przestraszony i płakał.
M: Co za dziewczyna! A jak ja mogłem być taki głupi. Spotykałem się z Aną...
V: Gdy prawdziwa miłość była od nosem.
M: Francesca przepraszam...*chciał ją przytulić, ale ona odepchnęła go*
F: Nie jestem nagrodą pocieszenia. To wszystko co chciałeś powiedzieć? Jeśli tak to wynoś się stąd!
Da: *przestraszona zbiega z schodów i się prawie potyka* Nie.. ma... dzieci... Xabi i Lodo zniknęli!!!!


------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tyle mnie nie było.
Co się stało z dziećmi?
Tego dowiecie się w następnym rozdziale
 

 
Znowu zostałam nominowana.
1. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Błękitny
2. Twoja ulubiona książka?
Mam wiele i nie potrafię jednej wyróżnić
3. Ulubiona piosenkarka?
Katy Perry
4. Ulubiony aktor?
Martina Stoessel
5. Ulubiony styl ?
Taki na codzień
6. Wzór do naśladowania ?
Nikogo nie naśladuje - jestem sobą
7. Najlepszy film ?
Też lubie wiele
8. Wolisz koty czy psy?
Pieski
9. Kim marzysz by zostać?
Różnie xD
10. Najlepsz piosenka ?
Katy Perry - Dark Horse - teraz
11. Lubisz być zakochana ?
Nigdy nie byłam

PYTANIA:
Ulubiony nauczyciel ze studia?
Do kogo jesteś podobna z aktorów( charakter )?
Ulub. aktor
Ulub postać
Jak się nazywasz?
Do jakiej klasy chodzisz?
Wolisz powtórki czy nowe odcinki?
Jakby wyglądało twoje zakończenie Violetty 2?
Violetta czy inny serial lub film?
Najlepsze zdjęcie Tini
Do kogo jesteś podobna z aktorów( wygląd )?


Nominuje
http://bezdomny5555.pinger.pl/
http://nikol101.pinger.pl/
http://olivia88verdas.pinger.pl/
 

 
*po tygodniu Francesca i Marco pogodzili się. Pobyt w Kalifornii był super. Do czasu...*
M: Wstałaś już?
F: Tak, tak...
M: Mój śpioch...*dzwonek do drzwi* Idę otworzyć. Kto tak wcześnie może być?
Al: Hej. Czy tu mieszka Francesca?
M: Tak... A co?
F: Kto tam?
Al: To ja, Alejadro.


F: Cześć.
M: To jest ten Alejadro?
F: Em... Tak.
M: Aha. Papa*zamknął drzwi przed nosem Alejandra.
*noc*
F: *myśli* Marco już śpi, muszę iść...*wyszła*
M: *myśli* Gdzie ona idzie? Pójdę za nią. *wyszedł*
* po 15 minutach na plaży*
F: Jak mnie tu znalazłeś?
A: A mam swoje kontakty. A co ty tu robisz? I kim jest ten chłopak?
F: Muszę z nim dzielić domek. *oczywiście Marco to wszystko słyszy* Nie lubi nieznajomych.
A: Aha. Wiesz jak tęskniłem...
F: Ja też tęskniłam. * pocałowali się, na oczach Marco, po tym on gdzieś poszedł*
*następnego dnia*
F: Hej Violetta. Widziałaś Marco. Byłam... na spacerze wczoraj i jak wróciłam to go nie było. Rano też nie.
V: Spytam się Leona. Są przecież przyjaciółmi. Leon! Poczekaj tu. Leon!
Le: Tak koteczku?
V: Widziałeś Marco?
Le: Nie. Zadzwonię do niego.
M: Tak?
Le: To Ja, Leon. Gdzie jesteś?
M: Nie powiem ci przez telefon. Przyjdź do parku. Czekam tam.
Le: Ok.
M: Tylko masz być sam.
Le: No ok.
*10 minut później*
Le: No jestem. Mów.
M: Widziałem jak Francesca całuje się z innym kolesiem.
Le: O.o Co?! Francesca?! To nie możliwe.
M: Widziałem na własne oczy to. Jak mogłem być taki głupi.
*minął już tydzień, Leon, za zgodą Marco, powiedział czemu zniknął, ale o tylko Francesce*
F: *płacze w domku Violetty i Leona, jest tam Violetta i Ludmiła*
V: Powiedz co się stało.
Lu: Mów. Pomożemy ci.
F: No bo...*opowiedziała historię*
V: Nie wierze...
Lu: Czy ty dziewczyno oszalałaś??? Takiego chłopaka jak Marco to każda chce mieć.
V: Czemu to zrobiłaś?
F: Bo kocham Alejandro.
Lu: A Marco to tylko zabawka?
* podsłuchiwał je, ale jak powiedziała, że kocha Al. to poszedł*
F: No nie.
Lu: To sorry, ale zachowujesz się okropnie. Jesteś z Marco, ale kochasz jakiegoś Alejandro. Nie mam zamiaru dalej z tobą rozmawiać.
V: Ludmiła. Co ty robisz?
Lu: Przepraszam Violetta, ale nie mogę nawet patrzeć na nią. Marco był w tobie zakochany po uszy, ale tobie to było mało...*wyszła trzaskając drzwiami*
* skończyły się wakacje, Marco wrócił zaraz po usłyszanej rozmowie dziewczyn, popadł w depresje, nie wychodził z domu, stracił prace, zamieszkał z rodzicami, był zapisany do studia, ale tam nie chodził, gdy tak minęło już 7 miesięcy, jego rodzice posłali go do psychologa, ale to i tak na nic*
*jego rodzice nie wiedzieli o co chodzi. zaprosili Francesce i chcieli, żeby z nim porozmawiała.*
Mama Marco: Jest w tamtym pokoju.
*a wcześniej...*
MM: Marco, idź posprzątaj w tamtym pokoju, dobrze.
M: Ok.
*teraz*
*w pokoju*
M: Francesca? Co ty tu robisz??
F: Twoi rodzice mnie tu zaprosili. Chciałam porozmawiać...
M: Nie będę z tobą rozmawiać. Idę. *naciska na klamkę* Zamknięte. Otwórzcie!!!
F: Nie otworzą. Porozmawiajmy...
M: Nie będę z tobą rozmawiał!!
F: Czemu?
M: Mhm... Może odpowiedź na to pytanie zna, nie kto inny jak Alejandro.
F: Yyyy...
M: Ooo... Już nie chcesz rozmawiać?
F: Nie odwracaj kota ogonem. Czemu zniknąłeś?
M: Bo poszedłem za tobą i co zobaczyłem?? Jak się miziasz z tym twoim Włochem.
F: Ale... ale... Jak cię kocham.
M: Nie umiesz kłamać.
*rodzice widzieli, że to na nic i otworzyli. Marco mocno popchnął drzwi i wyszedł, zostawiając Fran, która siedzą na ziemi płakała*
*szedł parkiem, gdy wpadł na jakąś dziewczynę*


An: Przepraszam. Jestem Ana, a ty?
M: Marco.
* minął miesiąc, najpierw byli przyjaciółmi, a teraz... są parą*
*Francesca była na spacerze razem z dziećmi, gdy zobaczyła to
*Fran poleciały łzy, Lodo się zasmuciła, a Xabi wyrwał się Fran i podbiegł do nich.
X: Kto to?
M: To Ana. A to Xabi. Jest moim ... kuzynem. Idę go odprowadzić, zaraz bd.
An: Ok.
*podchodzi do Fran, widział, że ona to widziała*
M: Jeju, jak mi przykro. Hej Lodo. Pa Xabi. * przybili żółwika*
* kilka godzin później w mieszkaniu Francesci*
M: Gdzie maluchy?
X: Cześć tato!
M: No cześć, cześć. Gdzie Lodovica?
Lodo: Tu jestem, ale z tobą nie idę.
X: Nie marudź i choć.
Lodo: Nie.
M: Lodo, choć.
Lodo: Powiedziałam NIE!!!!
M: Lodovico Francesco Taveli!!!!!!!!!!!!!!!!!! Idziemy do domu czy tego chcesz czy nie! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
*Lodovica przerażona podeszła, Xabiani schował się za Marco, Francesca się przeraziła*
F: Nie krzycz tak na nią, to jeszcze dziecko.
M: Nie pouczaj mnie. To nie ja je zostawiłem na 4 lata.
* po 10 minutach kłótni*
F: Jesteś kompletnym durniem!
M: A ty Straszną matką. Nie potrafisz się zająć nawet rośliną!
F: Nienawidzę cię! Jak mogłeś się tak zmienić?!
M: Ja się nie zmieniłem. A TY jak mogłaś się aż TAK zmienić?!!!
F: Mam cię dosyć. Wynoś się stąd!!!
*zdjęła z ręki pierścionek zaręczynowy i rzuciła w Marco nim. Lodo po cichu go wzięła...*
*Marco z dziećmi wyszli, a on jeszcze trzasnął drzwiami*


*po 5 minutach do przyjścia do domu przyszli Leon i Violetta*
L: Hej stary!
M: Cześć
V: Hejka. Pójdę do maluchów.
L: Ej... Widzę, że coś jest... Mów
* po opowiedzeniu*
V: Nie wierzę.
L: Ja też. Zawsze byliście parą idealną.
M: To już nie jesteśmy żadną. *dzwonek* Już idę?
An: Hej kotku! *rzuciła mu się na szyje i przewróciła*


M: Ana...
An: Przepraszam.
M: Ana, to jest Leon, mój przyjaciel i jego dziewczyna - Violetta. Violetta, Leon to Ana - moja dziewczyna.
L: Cześć
V: Muszę już iść.
L: Ja też.
An: To zostaliśmy sami...
M: Poczekaj...
*wszedł do pokoju dzieci i położył je do łóżka*
*potem... Z Aną...*
*rano*
*dzwonek*
M: Francesca? Co ty tu tak wcześnie robisz?
F: Jest 10. Chciałam pójść na lody z dziećmi.
M: Twój dzień był wczoraj.
An: Kto to?
*wychodzi z kuchni Ana w szlafroku, Fran się domyśla, co tu wczoraj robili*
M: To moja była, Francesca. No dobrze, jeśli chcą mogą iść. Dzieci! Kto chce z iść do mamy?
Lodo: Jaaaaaa!
X: Nie chce mi się.
M: Ok.
Lodo: Cześć mamo.
F: Hej. Później ją odprowadzę.
M: Oki.
An: Paaaaaa. Choć Marco *pocałowała go*

F: Aj... Lodo... Mam dosyć twojego ojca.
Lodo: Ja też. Nie lubię tej Pani. Kupuje mi zawsze czekoladę, ale zabiera tatusia
F: Mi też...
Lodo: A ty kochasz tatę?
F: Oczywiście.
Lodo: A tata ciebie?
F: Kiedyś tak.... A teraz?... Nie wiem.
*dziewczyny spędziły razem super dzień, wieczorem zastały Xabianiego samego...*
------------------------------------------------------------
Trochę długi wyszedł, ale mam nadzieje, że się spodoba
C.D.N
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
F: M...m... Marco?
M: Tak kotku.
F: Muszę ci coś wyznać. Pamiętasz Alejandra? Ja... Ja prawie byłam żoną jego. W dniu ślubu pakowałam się i zobaczyłam nasze zdjęcie ze szpitala. Byłam tam ja, ty, dzieciaki, Leon i Violetta. Zatęskniłam na wami i uciekłam.
M: Gdy zobaczyłaś nasze zdjęcie przypomniałaś sobie o nas?!
F: Yhym...
M: I po tym wszystkim śmiesz się tu pokazywać!!? Jesteś egoistyczna! Myślisz, że jak tu się łaskawie zjawisz to ci wybaczę. Nie wierzę, że kocham kogoś takiego jak ty! Wynoś się stąd!!!!!!!!!!
F: Ale Marco!!!!
M: IDŹ!!!!
*Marco przynosi walizkę Fran, a ona wybiega z płaczem*
Lodo: Ups! Nie fajnie...
X: Co robimy?
Lodo: Porozmawiałabym z mamą, ale ty w tym czasie musisz zająć tatę.
X: Oki.
*Lodovica po cichu wychodzi, a Xabiani idzie do Marco*
X: Tato...
M: Idź Xabi, nie mam humoru na zabawy.
X: Czemu kłóciłeś się z mamą?
M: Proszę Xabiano, chcę być sam. Pobaw się z Lodovicą. A właśnie, gdzie ona jest?
X: A bawi się lalkami. Spytam się jej czy mogę też.
*przed domem, Francesca płacze*
Lodo: Mamo, nie płacz...
F: Co tu robisz? Idź do domu, bo twój tata będzie bardziej zły.
Lodo: Nie. Czemu płaczesz?
F: Bo twój tata mnie już nie kocha...*wybuchnęła płaczem*
Lodo: Tata zawsze mówił, że cię kocha. I nie kłamał, bo to brzydko kłamać.
F: Ale i tym razem nie kłamał. Idź do domu i powiedz tacie, że go kocham, dobrze?
Lodo: Dobrze.
*w pokoju maluchów*
X: I co?
Lodo: Mama płakała i gdzieś poszła. I kazała powiedzieć tacie, że go kocha. A co tata zrobił?
X: Był smutny i nie chciał rozmawiać. CO zrobimy?
Lodo: Nie wiem. Pocekamy.
X: PoCZekamy.
Lodo: Oj... Jedno i to samo. Zawsze musisz mnie poprawiać.
* w domu Castillo*
D: Musimy wybrać się na zakupy na ten wyjazd.
V: No tak.
G: Violetta! Francesca do ciebie!
V: Poczekasz tu?
D: Jasne.
V: Co jest Fran? Czemu płaczesz?
F: *opowiedziała wszystko*
D: Jeju... Ale skoro go kochałaś to czemu to zrobiłaś?
F: Chciałam, żeby rodzice pomyśleli, że odkochałam się w Marco, ale potem Alejadro mnie zauroczył i... i...
V: I dalej wiemy co było. Nie spodziewałam się tego po tobie. Zawiodłaś mnie i jego.
F: Przepraszam.
D: Oj... Nie mazgaj się.
V: Próbowałaś go przeprosić?
F: Jasne, ale to nic nie dało.
D: Mam pomysł. Pojedź z nami do Kalifornii.
F: Oj nie wiem...
V: No prosimy...
F: No dobra. Ale teraz muszę iść do motelu. Zaraz muszę iść spać. Paaaa
D: Papatki
*wieczorem*
Dar: Dobranoc.
V: Dobranoc.
Dar: Halo?
Die: Hej piękna.
Dar: Diego?
Die: Tak. Gdzie mieszkasz.
Dar: U mojej kuzynki Violetty.
Die: Violetty Castillo?
Dar: No tak, a co?
Die: Kiedyś chodziliśmy ze sobą, ale teraz nie przepadamy za sobą...
Dar: Czemu? Jesteś taki super...
Die: Powiedz to jej...
Dar: Powiem jej jutro, a teraz dobranoc.
Die: Dobranoc kotku.
*następnego dnia*
Daria:


Violetta:

Fran:

*taka zabawna historia, German wchodzi o 10 do pokoju Darii, a ona całuje się z Diego, wchodzi do pokoju Violetty, Violetta z Leonem się całują, ale trochę inaczej niż Daria z Diego.*
----------------------------------------------------------------------------
Co z Marcescą? To w 4 rozdziale
 

 
Mam nadzieje, że się spodobają. Jeśli ktoś chce to pisać na priv nr zestawu.
1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.

11.

12.

13.

14.



15.
 

 
Dostałam ZNOWU nie wszystkie prace i już po terminie dodaje połowę punktów.
1.•
Pożegnanie zakochanych
*W Studiu On Beat *
L-Violetta?
V-Leon ! <3
Violetta podbiegła Do Leona On Ją podniósł i Obkręcił pare Razy
V-Choć bo spóźnimy się na zajęcia
Violetta Wzięła Leona za Rękę i Pobiegli do Klasy Pablo
* W Sali Pablo *
P-Kochani Fajnie Was Wszystkich Wszystkich Widzieć Wypoczętych i Szczęśliwych Może na początek Viola I Leon Zaśpiewacie Swoją Piosenkę
Wejdzcie Na scenę
P-Piękna piosenka Popracujcie jeszcze nad nią żeby Było Więcej Emocjii Lekcja Już Się Skończyła Miłej Przerwy Dozobaczenia
*Korytarz Studia On Beat*
V-Wyszło Nam Super
L-Tak Słuchaj Pójdziemy coś zjeść Muszę z Tobą O Czymś Porozmawiać
V-Leon Co Się dzieje Nie strasz mnie
L-Porozmawiamy Idziemy ?
V-Tak Zapomniałam Wziąść Komórki Idź zaraz Cię dogonię
L-Dobra ;*
F-Ałłćć Ratunku Pomocy !!!!
V-Fran Co Się Stało?
F-Ćwiczyłam naszą Piosenkę i Spadłam Ze sceny chyba skręciłam Kostkę

42 minuty temu (25 lutego)
Spotkać Tini -Wygrać Życie napisał:
V-Dzwonię Po Karetkę
* Szpital W Buenos Aires*
V-Fran Nic Ci Nie Jest ?
F- Nie To Tylko Stłuczenie A Ty Tutaj Cały czas siedziałaś?
V-Tak Nie mogłam Cię Zostawić Jesteś Moją Najlepszą Przyjaciółką !
F-Viola Przecież Ty Miałaś się spotkać Z Leonem !
V- Ojeju Kompletnie O Tym Zapomniałam Już do Niego Dzwonię
F- Viola Już jest po 23 On Już Na pewno Śpi ! <3
V-Masz Rację Zadzwonię Do Niego Jutro Rano Chyba Już pójdę Do Domu A Ty Odpoczywaj
F-Dobrze Dziękuję ci Za Wszystko Jesteś Najlepszą Przyjaciółką !
* Ranek*
L- Hej Cami nie widziałaś Violetty Nie mogę się do Niej Dodzwonić!
C- Nie nie Widziałam A Coś się Stało ?
L- Nie Nic Mam Do Ciebię Taką Prośbę Mogłabyś przekazać ten List Violettcie I To Jak Najszybciej
C-Ale dlacego Ty Nie możesz jej Tego Dać ?
L-Ja Już Muszę Iść Bardzo Cię Proszę
Leon Przytulił Cami i Szybko Pobiegł do Taksówki
C- Viola Tu Jesteś Wszędzie Cie szukałam Gdzie Byłaś?
V-Zaspałam Cami Nie denerwuj się tak co się stało



C-Chciał żebym CI Dała Ten List
Violetta Szybko Go Otwiera :
Kochana Violetto Bardzo Cię Kocham Chciałem Powiedzieć Ci To wczoraj Ale nie przyszłaś Otóż Dostałem Propozycję Jazdy Na Motocrosie W Polsce I Muszę Wyjechać Przykro Mi że nie mogłem się Z Tobą Pożegnać Będzie mi cię Brakowało
Kocham Leon <33
Zapłakana Violetta Pojechała Na Lotnisku
R-Niestety samolot do polski Już Poleciał Przykro mi
V- Leon.. Zawsze Będę Cie Kochała
9/10

2.NIEMA
3. Francesca, Cami i Vilu przechadzały się ulicą kiedy zobaczyły chłopaków. Podeszły do nich ale Viola nie widziała Leona! Wiedziała, ze jest z Diego ale zmartwiła ją jego nie obecność. Pomyślała ,, Przecież chłopaki zawsze chodzili całą paczką''.
- Maxi mogę Cię prosić na słówko. - spytała Violetta.
- Dobra.

- Mam takie troche dziwne pytanie wiem że jestem z Diego ale, ale, ale......
- Mów szybciej Vilu śpieszy nam się.
- Gdzie jest Leon???
- To ty nic nie wiesz?-powiedział zdziwiony Maxi.
-Ale o czym?
- Leon dziś wyjeżdża.
-Ale,ale,ale......jak to
-Pablo ogłaszał na zajęciach ale ciebie nie było
- Bo byłam z Diego
- To jasne
Maxi zaczął się oddalać kiedy Violetta krzyknęła
- Maxi ale czemu wyjeżdża?
- Bo po 1 nic już go tu nie trzyma skoro rozstał się z Larą, bo nie chciał jej krzywdzić to wyjeżdźa! Muszę iść Vilu!
- Dzięki.-powiedział z płaczem
Chłopaki się oddalali a dziewczyny pobiegły do Violetty.
- Czemu płaczesz? - spytała Cami
- Bo Leon wyjeżdża
- Nie wiedziałaś Pablo mówił to na specjalnym apelu!- Powiedziała Fran
- Bylam z Diego tego dnia
- Aaaaaa.....
- Nie wiedziałam, że Leon rozzstał się z Larą!-szlochała Violetta.
- Tak! Wiem szukał Cię żeby powiedzieć Ci, ze nadal Cię kocha ale nie było Cię w Studio!
- Dziewczyny czemu mnie to spotkało....Wiecie gdzie on jest.
- Chyba jest w Studio musi zabrać swoje rzeczy.
Vilu pobiegła tam od razu ale spotkała tylko Diego.
- Czemu placzesz skarbie?
- Nie płacze... O Andres poczekaj!!!
- Śpiesze się
- Andres gdzie Leon?
- Po co pytasz jak jesteś z Diego On Cię wogóle nie powinien interesować.
Andres poszedł a Viola biegła przed siebie nie zwracając uwagi na krzyczącego Diego, na zmartwione przyjaciółki. Zatrzymała się przed ulicą, bo ujrzała dom Leona. Od razu tam poleciała nie zwracając uwagi na jadące samchody.
- Violetta!!! Uważaj!!!- Leon pobiegł w jej stronę, by uratować ją przed jadącym samochodem.
Poczym Violka przytuliła mocno Leona i spytała
- Leon czy to z mojego powodu wyjeżdżasz?
- Nic mnie tu nie trzyma Violetto...
-Leon jedziemy.
- Już zaraz idę Mamo.
-Leon powiesz mi chociaż dlaczego i gdzie wyjeżdżasz...
- Czemu chcesz to wiedzieć skoro jesteś z Diego....
Nastąpiła cisza...
-Tak myślałem.
I zaczoł odchodzić. Wtedy pojawiła się Fran
- Violu na co czekasz idż mu powiedz co do niego czujesz
-Leon ja Cię nadal kocham...
Chłopak zatrzymał się i spojrzał na nią.
-Naprawdę.
- Och Leon pewnie , że tak.
-A Diego?
-On się nie liczy Leon tylko Ciebie kocham!
-Też Cię kocham!!!
-Ale niestety już czas na mnie.
Viola pocałowała Leona na wyrażenia jej miłości i w tym momęcie przyszli chłopaki i Diego.
Ale miłość jest tylko jedna!!!
- Mam nadzieje e wrócisz Leon!
-Też tak myślę!!!
Koniec
7/10
4. NIE MA
5.Violetta jest uzdolnioną artystycznie dziewczyną dziewczyną jednak straciła chęć do wykonywania swojego hobby przez stratę.
Wielką stratę!
Dziś są urodziny dziewczyny i nie byle jakie bo to 18-naste urodziny.
Jak to mówią:
,,Osiemnaste urodziny ma się tylko raz w życiu i trzeba się bawić i cieszyć życiem jak najlepiej''.
Jednak Violetta nie cieszy się życiem już od 13 lat.
Kiedy dziewczyna miała 5 lat zmarła jej matka.
Po śmierci matki dziewczynka była wychowywana przez ojca.
Dziewczyna cały czas była smutna i przygnębiona dopóki nie spotkała jego.
Niejakiego Leona Verdasa.
Chłopak zawrócił 15-latce w głowie i zawładnął jej sercem.
Zaczęli od przyjaźni ale po miesiącu tą znajomość przerodziła się w coś więcej.
Tak tu chodzi o miłość!
Zaczęli umawiać się na randki.
Dziewczyna po jakimś czasie dowiedziała się o pasji swojego najbliższego przyjaciela.
Dowiedziała się,ze Leon jeździ na motorze i bierze udziały w wyścigach motocrossowych.
Dziewczyna chodziła na tor wspierać swojego chłopaka podczas wyścigów.
Nie opuściła żadnego wyścigu oprócz tego jednego!
Dziewczyna musiała wyjechać do chorej babci do Madrytu.
Podczas jej nieobecności wydarzyło się to czego obawiała się najbardziej.
Chłopak miał wypadek podczas wyścigu!
Dziewczyna jak tylko się o tym dowiedziała to wróciła do B.A. najszybciej jak tylko się dało.
W szpitalu powiedziano jej,że rodzice chłopaka wypisali go ze szpitala na własne żądanie.
Violetta po wyjściu ze szpitala od razu pojechała do domu rodziny Verdasów.
Nie zastała nikogo.Dowiedziała się od sąsiadki,że Verdasowie gdzieś wyjechali.
Wtedy zawalił się cały świat dziewczyny.Jej świat legł w gruzach już po raz drugi!
Potem dziewczyna poznała Francesce,Andresa,Maxi'ego i Naty,którzy pomagali jej się podnieść.
Najlepiej dziewczyna dogadywała się z Francescą.
Po jakimś czasie Violetta dowiedziała się,że Andres też przyjaźnił się z Leonem.
To Andres był na wyścigu na którym ona nie mogła się zjawić.
Andres obiecał Leonowi,że jak coś mu się stanie to zaopiekuje się Violettą,bo to była prośba Leona.
18. urodziny Violetty miały odbyć się w barze Resto należącym do rodziny Francescki.
Dziewczyna była właśnie w pokoju Francescki,który znajdował się nad barem.
Znajomi Violetty wymyślili,że goście będą musieli być przebrani za postacie z bajek.
Violetta miała być księżniczką. Wyglądała tak.
Kiedy Violetta była już gotowa to usłyszała piękną piosenkę!
Francesca uśmiechnęła się do przyjaciółki.
Violetta zeszła z Francescą na dół.
Na podeście,który pełnił rolę sceny stał on.
Violetta nic nie powiedziała tylko przytuliła Francesce bo wiedziała,ze to jej zasługa.
Przyjaciółka popchnęła Violettę w stronę Leona.
Castillo wtuliła się w Verdasa.
To był najlepszy prezent jaki dostała.A może i nie...
Leon po piosence uklęknął przed Violettą i jej się oświadczył.
Violetta wiedziała,że o Leon jest tym jedynym i to z nim chce spędzić resztę swojego życia i dlatego przyjęła jego oświadczyny.
Violetta przetańczyła imprezę w objęciach narzeczonego,który okazał się być jej rycerzem na białym koniu.
10/10
6.NIE MA
7. NIE MA
8.Zakochanie..?
Jak zawsze rano w poniedziałek obudziłam się ok. 8 rano, aby zdążyć do Studio na 11. Jak zawsze mósiałam czekać na Naty ( nigdy nie ma jej na czas ). Chba z godzinę wybierałam strój w którym Super Nowa ponownie olśni Studio. Jakoś tak o 10 wyszłyśmy z domu, aby udać się do parku ; w parku za drzewem chował się Diego, więc kazałam Naty iść mi po picie ...
L: No nie chowaj się już Diego wychodź już !
D: Ok, Ok spokojnie...
L: O co Ci chodzi ?
D: Nie udawaj, że nie wiesz Ludmila...
L: No właśnie nie wiem, nie sądzę, aby chodziło Ci o Nasz podstęp z Violettą Diego, bo skora ja męczę się z nią tak długo to ty nie dałbyś rady.
D: No widzisz, a tu Cię zaskoczę Ludmila...Ja i Violetta jesteśmy parą, a ty i ja kończymy Nasz ''podstęp''
L: Ale...ale Diego nie mówisz chyba, że...
D: Tak to właśnie mówię Ludmila!
L: Dobra nie potrzebuję Cie...
Z racji tego, że Naty już wracała to kazałam Diego iść...
N: Masz tu swoje picie Ludmi...
L: Dobra, dobra idziemy do Studio, bo się spóźnimy
N: Okey...
Weszłyśmy do Studio . Wszyscy szli w jedno miejsce, poszłam za nimi, by zobaczyć co się dzieje. Przyszedł Pablo i zapytał się czy jest powód dla którego wszyscy tu jesteśmy...
Nikt nie odpowiedział. Nagle Pablo mówi:
P: Mam dla Was niespodziankę...
F: Wróciłem ...-powiedział Federico wskakując do sali.Wszyscy rzucili się na niego jak opętani.Nie robiłam z tego większego problemu.
Następnego dnia gdy weszłam do tej samej sali Federico ćwiczył Te creo po włosku. Na początku wydawało mi się, że śpiewam razem z nim, ale gdy ''skończyliśmy'' to znalazłam się spowrotem obok drzwi. Chciałam pomyśłeć dlaczego to się stało, więc poszłam na space, bo zajęcia miałam dopiero za 2 godziny.Kidy spacerowałam tak po parku nagle przede mną pokazał się Federico; z niewiadomych przyczyn zaczęłam się na niego wydzierać :
L: Myślisz, że jak przyjechałes po dłuższym czsie to teraz każdy będzie Ci latał do stup...- w pewny momencie przerwał mi Fede
F: Ciiii... nic nie mów- Pocałował mnie
7/10
9.To był zwykły dzień Violetta zjadła śniadanie, ubrała się następnie poszła do Studia. Wydawała się półprzytomna , co odrazo rzuciło się w oczy Leonowi. Chciał do niej podejść jednak w połowie drogi przeszkodził mu Diego.

D: Czemu jesteś taka?

V: Jaka?

D: Taka, smutna?
i
V: Nieee, wydaje Ci się...

D: Violetta nie okłamiesz mnie. Jesteśmy razem i myślałem, że nie mamy przed sobą tajemnic.

V: No dobrze, ale nie będziesz zły?

D: Nie przecież mnie znasz.

V: No bo Leon...

D: Leon i Leon ciągle Leon! Violetta! Albo on albo ja!

Krzyknął wściekły chociaż obiecał się nie złościć. Na pierwszej lekcji Violetta w ogóle nie uważała. W czasie przerwy podeszła do Leona i zapytała:

V: Po co do mnie wczoraj przyszłeś?

L: Dowiedziałem się, że nie mogłeś mi odpowiedzieć przez problemy z głosem.

V: Tak to prawda.

L: Wiem i PRZEPRASZAM!

Potem razem poszli do szafek. Violetta otworzyła swoją i... wylał się na nią czerwony barwnik.

V: Co!
V: Co!?... Co to ma być?

I nagle zza słupa wyłoniła się Ludmiła.

Lu: I co Viola?

L: Po co to zrobiłaś?

Leon nadruchem przytulił Violette paprając się przy tym farbą. Całą sytuacje widzący Diego był wściekły.
Zapytał Ludmiłę:

D: Jak tak możesz? Mieliśmy ją wywalić ze Studia a nie babrać farbą!

Viola zrobiła duże oczy. Lecz dumnie odeszła z Leonem w stronę wyjścia. Widać po niej było, że miała w oczach łzy jednak powiedziała:

V: Pójdę już, kiepsko się czuję.

L: Czekaj... Odprowadzę Cię.

V: Nie, nie trzeba. Zresztą pewnie Lara czeka.

L: Ale sama wiesz, że jesteś od niej ważniejsza.

Violetta uśmiechnęła się i poszła z Leonem w stronę domu. Troszkę rozmawiali, śmiali się a Leon nie zwracał uwagi na SMS - y od Lary na temat spotkania w parku. Violetta i Leon przechodzili przez niego. Nagle Leon złapał Violettę za rękę...
Wszystkiemu przyglądała się Lara.

KONIEC ***
8/10



PUNKTACJA:
1. lola2360.pinger.pl/ - Spotkać Tini -Wygrać Życie - 23 pkt
2. jagoewela1d.pinger.pl/ - Ewelinaa. < 3 - 6
3. natka7965.pinger.pl/ - Natka - 23
4. wiktoriadob1.pinger.pl/ - Moja historia... - 24
5. olivia88verdas.pinger.pl/ - Olivcia <333 - 24
6. lena.123.pinger.pl/ - Leonetta wymiata, miłość ich splata!<3 - 10
7. nikola2519.pinger.pl/ - violetta to wszystko co mamy - 6
8. babelkowakraina13.pinger.pl/ - Violetta-to co kocham - 34
9. roxi010.pinger.pl/ - martina stoessel.love - 31

Etap 3
Musicie ozdobić zdjęcie, które wam przydzielę. Czas do soboty.
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.



A KTO CHCE DODATKOWE PUNKTY TO MOŻE OZDOBIĆ TEN OBRAZEK ( PRZYDZIELONY + TEN JEŚLI KTOŚ CHCE )


POWODZENIA!!!!
 

 
M: Powiesz mi, czemu zanim wróciłaś minęło tyle lat?
F: Em... No ... NIE mogę Marco, nie mogę.
M: Czemu?
F: Bo nie mogę i już.
M: ...
F: Zrozum Marco, to to nie jest takie ważne...
M: To czemu mi nie powiesz?
F: Możemy zmienić temat? Nie chce se popsuć tego dnia..
M: No dobrze. Gdzie zamieszkasz i na ile tu zostaniesz?
F: Mam pieniądze, ale myślałam, że może zamieszkamy jak rodzina...
M: Ależ Francesca, oczywiście, że tak zrobimy.
F: Super
M: A na jak długo tu zostajesz?
F: Myślę, że na zawsze z wami, ale nie wiem co będzie jak mnie rodzice znajdą.
M: Może do nich zadzwoń.
F: Ok. Zrobię to teraz *wybiera numer* Halo? Tata? To ja Franceska
TF: Gdzie ty do cholery jesteś?
F: Nie ważne.
TF: Jak to nie ważne. Jestem dorosła i nie musicie mi rozkazywać. Chciałam tylko powiedzieć, że jestem zdrowa i szczęśliwa.
M: Jak to przyjął?
F: No nieźle.
M: Aha.
*w parku*
V: Też chcę pojechać z tobą do Kalifornii, ale jak tata się dowie, że jedziemy sami to na pewno mnie nie puści.
Le: Ale przecież są 2 pokoje.
V: Ale on mnie nie posłucha...
Le: Spróbuj.
V: No dobra. Ale teraz przyjechała Daria i muszę się nią zajmować.
Le: Kto to Daria i ile ona ma lat, że musisz się nią opiekować?
V: To moja kuzynka i ma 20 lat. Ale nie chodzi mi o opiekę, tylko ona tu zamieszka i chciałam trochę ją oprowadzić i zapoznać z Buenos Aires.
Le: Aha. A może pojedzie z nami?
V: Zapytam się jej, ale powinna się zgodzić.


Die: Dobry koktajl?
Dar: Przepyszny.
Die: Cieszę się. Muszę już iść, ale czy dasz się zaprosić kiedy indziej na koktajl lub coś innego?
Dar: Chętnie - tu masz mój numer. Jak coś to dzwoń.
Die: Na pewno zadzwonię. Paaaa
Dar: Papa!
* w domu Violetty*
V: Tato, a ty wiesz jak ja cię kocham i przepraszam ci za to o było rano.
G: Też cię kocham i się nie gniewam.
V: Mam do ciebie prośbę. Mogę jechać z Leonem do Kalifornii?
G: A jego rodzice też jadą?
V: No właśnie nie...
G: No to nie.
V: Ale czemu?
G: Ja już wiem co on chce...
V: Tata!!!
G: No co?*wchodzi o domu Daria* A poza tym musisz się zająć Darią. Sama tu nie zostanie.
V: Ale może jechać z nami jak chce. Leon się zgodził.
D: A gdzie mam jechać?
V: Jeśli chcesz to do Kalifornii.
D: O jasne, że chce.
G: Nigdzie nie jedziecie.
D: Wujek nie ma nic do gadania. Jesteśmy dorosłe i jedziemy czy tego chcesz czy nie. Prawda?
V: Ma Daria rację.
G: Ale ja...
D: Żadnego ale, żadnego ja. Jedziemy i koniec. Kiedy wyjeżdżamy i na jak długo, a i jeszcze z kim?
V: Z wszystkimi czyli z Leonem, Cami, Marco, Ludmi może z Fran...
D: A co z dzieciakami?
V: Marco się dogadał z rodzicami i się nimi zajmą. A wyjeżdżamy na prawie całe wakacje.
G: Że, że co?
D: No tak. A kiedy wyjeżdżamy?
V: Dokładnie za tydzień.
D: O Boże ! Czyli na przygotowanie mam TYLKO tydzień! To trzeba się wziąć do roboty. Jutro z samego rana idziemy na shoping.
V: No dobra.*poszły do góry*
G: Do siebie.


-----------------------------------------------------------------------------------
Czy Marco dowie się prawdy? Czy Fran pojedzie z nimi? Czy mamy nową parę? Diego i Darię? A czy on na nią poczeka całe wakacje? Tego dowiedzie się w 3 rozdziale.
 

 
V: Czekaj, czekaj. Jaki pokój i jaki wujek?
D: No wujek German. Miałam tu zamieszkać, bo zaczynam naukę w studio On Beat. Hej, ty też tam jesteś, nie? Będzie super, mówię ci! Ale chyba ty nie wiesz kim jestem. Daria Castillo. Nasze babcie były siostrami. Póki nie zmarła moja babcia i rodzice. Ciocia się mną zajmowała. Teraz mam 20 lat i czas coś zmienić, nie? Poznać trochę świata i wg.
V: Ok, ok. Muszę gdzieś zadzwonić. Rozgość się.*wybiera numer* Halo? Tata! Choć do domu! Nie obchodzi mnie, że jesteś w restauracji z Esmeraldą. Masz tu być za chwilę.
*po 10 minutach...*
G: Jestem. Co je... Daria?
D: We własnej osobie. A ty może być mi pokazał pokój, bo muszę się w coś przebrać innego.
G: Do góry i 4 drzwi po prawej.
V: Czy możesz mi to wytłumaczyć?!
G: No Daria to twoja...
V: To już wiem. Ale czemu mi nie powiedziałeś???!
G: Tak, nie było okazji...
V: TATO!!!!!!!
D: Jestem. Jak wyglądam?
*tak wyglądała*
V: Nieźle.
D: Dzięki.
G: Poznajcie się.
V: Przepraszam, chętnie bym cię oprowadziła, ale dziś miałam pomóc mojemu koledze. Opiekuje się jego dziećmi.
D: Nie mam nic do roboty, więc pomogę ci.
V: No dobra.
*dom Marco*
M: Kto tam?
F: Hej kotku. *zarzuciła się mu na szyje*
M: F...F... Fran?
F: Tak. Tęskniłam.
M: Ja też. Miałaś wrócić po pół roku, a nie 4 latach.
F: Nie mogłam...
M: Czemu?
F: Em... Nie ważne. A gdzie Lodovica i Xabiani?
M: Bawią się w pokoju. Chodź. Zobaczcie kto przyjechał!
X: To mama?
M: Tak.
X i Lo: MAMA!!!
Lo: Tęskniliśmy.
F: Ja też.
M: Znów jesteśmy razem.
*dzwonek od drzwi*
M: Proszę.
V: Jesteśmy Marco... O Boże! Francesca!
Lo i X: Ciocia Violetta!!!!
V: Hej maluchy. Tęskiniłam strasznie Fran. *przytuliły się*


X: A ty to kto?
M: Xabi! Zachowuj się.
D: Jestem Daria, kuzynka Violetty.
F: Ty masz kuzynkę?
V: Też się zdziwiłam * dzwoni telefon* Muszę odebrać. Halo?
Le: Gdzie ty jesteś?!
V: Leon? O kurcze. Już tam idę. *rozłącza się* Muszę lecieć, spotykam się z Leonem.
F: Ok. Daria, a ty?
D: Ja się przejdę.
* w parku*
Le: *myśli* Gdzie ona jest?! Nigdy się nie spóźniała. No prawie nigdy. W przeciwieństwie do mnie. Ale ja tym razem się postarałem i nie spóźniłem.
V: Przepraszam. Już jestem. *przytulają się*
*a po drugiej stronie parku*
D: La laaa lalala la...
Di: Ładnie śliczna.
Da: O dzięki
Di: Czy mogę cię zaprosić na koktajl?
Da: No dobrze
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak inni zareagują na powrót Fran? Wróci do studia czy znajdzie pracę? Gdzie zamieszka? Jak poradzi se Daria? Czy zakocha się w Diego, czy po prostu bawi się nim? Tego dowiedzie się 2 rozdziale
 

 
*pamiętnik Violetty*
Drogi pamiętniku... Dziś mija 4 rok od wyjazdu Francesci. Nie miałam z nią kontaktu od rozstania i jak wiem Marco też. Szkoda mi go. Ma na głowie studio, pracę, dzieci... Ale wciąż wierzy, że Fran wróci. Musi bardzo ją kochać, bo nawet ja już przestaje wierzyć...
Co do mojego związku: jest super! Żadnych problemów. Po prostu wiem, że to on.
A co się dzieje dzisiaj? Tata taki tajemniczy jest od rana. Co to? Jakiś samochód? Idę zobaczyć co się dzieje..
*dzwonek do drzwi*
V: Tak?
Daria: Czy to dom państwa Castillo?
V: Tak, a co?
D: Czy ty jesteś Violetta?
V: Tak. W czym mogę pomóc?
D: Może pokażesz mi gdzie mój pokój? Wujek mówił, że jest on niedaleko twojego.
V: Czekaj, czekaj. Jaki pokój i jaki wujek?
* w domu Marco*
M: Xabiani i Lodovica! Wstawać! Idziemy do przedszkola.
Lo: Ale ja chce spać!
X: No i co? Wstawaj Lodo!
Lo: Nie!
X: Tak!
Lo: Nie!
M: No chodźcie już! * już mija 4 rok, a jej nie ma... czemu???*
*dzwonek*
M: Kto tam?
---------------------------------------
Kto to? I kim jest Daria? To w 1 rozdziale
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Violetta Castillo
Lat 22


Leon Verdas
Lat 23


Francesca Cauviglia
Lat 22


Marco Taveli
Lat 23


Lodovica i Xabiani Taveli
Lat 4

Lodovica:


Xiabiani:


Ludmiła Ferro
Lat 22


NOWA POSTAĆ!!!!
Daría Castillo
Lat 20

Daleka kuzynka Violetty. Sławna piosenkarka. Nowa w Studio. Nie zna matki, ani ojca. Opiekowała się nią jej ciotka, a Violetty babcia. Postanowiła zobaczyć i zamieszkać w rodzinnym mieście.

-------------------------------------------------------------------
Za chwile zrobię prolog i się dowiedzie, czemu tak dodałam im lat
 

 
*park*
F: I co teraz zrobimy? Mam dopiero 18 za pół roku. Muszę z nimi jechać.
M: Poczekamy na ciebie.
F: Wiem, ale ty nie wiesz jakie to uczucie. Zostawiam moje tygodniowe dzieci i narzeczonego i wyjeżdżam do Włoch, czyli to tysiące kilometrów!!!
M: A wiesz jak ja się czuje? Zostaje sam, z 2 niemowląt i bez ukochanej...
F: Przynajmniej twoi rodzice ci pomagają...
M: No w sumie tak...
F: Wiesz czego się najbardziej boje? Że wrócę i zobaczę, że masz już kogoś innego, a dzieci są w domu dziecka...
M: Fran! Jak możesz myśleć, że tak będzie! Ja cię kocham i kocham Lodovicę i Xabianiego! Nigdy, prze nigdy bym tak nie zrobił!
*przytulił ją*
M: Kiedy wyjeżdżasz?
F: Em... Jutro o 12...
M: Co?
F: Chcieli jak najszybciej... To nie moja wina...
M: Wiem i nie oskarżam cię za to...
*wieczorem*
V: Halo?
F: Przepraszam, że co to teraz mówię, ale wcześniej nie było czasu. Jesteś najlepszą przyjaciółką jaką można było mieć.
V: Nie rozumiem cię Fran. O co ci chodzi?
F: *bierze oddech* Jutro w południe wyjeżdżam do Włoch.
V: Co?!
F: Niestety tak. Rodzice nawet nie pozwolą mi się pożegnać z maluchami...


-----------------------------------------------------------------------
Francesca wyjechała do Włoch. I na tym kończy się pierwsza część opowiadanek moich. Co bd dalej? Dowiedzie się może jeszcze dzisiaj. Za chwile zrobię przedstawienie postaci i prolog i jak bd miała czas to jeszcze rozdział 1
 

 
Zostałam nominowana przez ten blog: http://lola2360.pinger.pl/
1.Ulubiona Piosenka z Serialu?
Wszystkie uwielbiam i nie potrawie wskazać jednej. Na pewno to Como quieres i Peligrosamente Bellas.
2.Najładniejsze Zdjęcie Tini?
Chyba to:


3.Twoja Ulubiona para Z Serialu?
Mhm... Nie wiem czy Leonetta czy Marcesca...
4.Ludmila Vs Violetta
Violetta, choć Ludmiła mnie czasem rośmiesza
5.Jak Masz Na Imię?
Jakby się ktoś nie skapnął to jestem Wiktoria
6. Dlaczego Zaczełaś Prowadzić Bloga?
Bo chciałam
7. Jesteś V-Lovers
Jestem
8. 1 sezon Vs 2 sezon
Oba świetne, ale chyba lepszy 2
9. Jorge Vs Diego
Jorge
10. Mechu i Xabiani Vs Peter i Tini
Mechi i Xabiani


A ja nomunuje...
wiktoriadob1.pinger.pl/
babelkowakraina13.pinger.pl/
roxi010.pinger.pl/
Pytania:
Ulubiony nauczyciel ze studia?
Do kogo jesteś podobna z aktorów( charakter )?
Ulub. aktor
Ulub postać
Jak się nazywasz?
Do jakiej klasy chodzisz?
Wolisz powtórki czy nowe odcinki?
Jakby wyglądało twoje zakończenie Violetty 2?
Violetta czy inny serial lub film?
Najlepsze zdjęcie Tini
Do kogo jesteś podobna z aktorów( wygląd )?
 

 
Znów nie mam wszystkich. Róbcie, bo będę odejmować punkty. Oto wyniki:
1. Dostałam zaległy pierwszy etap i nie powinnam go przyjąć, ale OSTATNI RAZ robię wyjątek
etap 1


etapu 2 NIE MA!!!
ocena: 6/10
2. NIE MA 0/10
3. NIE MA 0/10
4.
8/10
5.
7/10
6. NIE MA 0/10
7. NIE MA 0/10
8.
9/10
9.
8/10
+
ETAP 1


8/10
PUNKTACJA:
1. lola2360.pinger.pl/ - Spotkać Tini -Wygrać Życie - 14 pkt
2. jagoewela1d.pinger.pl/ - Ewelinaa. < 3 - 6
3. natka7965.pinger.pl/ - Natka - 16
4. wiktoriadob1.pinger.pl/ - Moja historia... - 24
5. olivia88verdas.pinger.pl/ - Olivcia <333 - 14
6. lena.123.pinger.pl/ - Leonetta wymiata, miłość ich splata!<3 - 10
7. nikola2519.pinger.pl/ - violetta to wszystko co mamy - 6
8. babelkowakraina13.pinger.pl/ - Violetta-to co kocham - 27
9. roxi010.pinger.pl/ - martina stoessel.love - 23
ETAP 3:
Musicie napisać krótki opek. O bohaterach serialu Violetta oczywiście
Dam wam główny wątek tego co ma być. Tak jakby tytuł. Każdy ma inny Można tak to powiedzieć
1. Nowa przyjaźń
2. Nowy w studio - nowe problemy
3. Pożegnanie zakochanych
4. Zdrada
5. Nowa miłość
6. Niepewność
7. Zmiana
8. Sama możesz wymyślić
9."Jak tak możesz?!"
POWODZENIA I CZEKAM DO WTORKU ( 25 LUTEGO ) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

 
*pamiętnik Violetty*'
Drogi pamiętniku... Fran dzisiaj urodziła bliźniaki. Są prześliczne. Też chce takie. Ale jeszcze nie teraz... Nigdy o tym nie myślałam... Mam już 17 lat, Leon prawie 19... Nie! O czym ja myślę.
*pukanie do pokoju*
V: Proszę.
*wchodzi Lu*
V: Ludmiła?!
Lu: Musimy porozmawiać.
V: Ok...
Lu: Przepraszam za wszystko. Dopiero gdy dowiedziałam się co to miłość zrozumiałam jaką wam krzywdę wyrządzałam. Nie musisz mnie lubić, ale proszę, wybacz mi.
V: Ludmi... *przytuliły się*
L: Mam takie nietypowe i dziecinne pytanie: Zostaniemy przyjaciółkami? Ale nie odtrącajmy Naty oczywiście.
V: Jasne.
*w szpitalu następnego dnia*
M: Chodź księżniczko.
F: Czemu tak na mnie mówisz?
M: A nie mogę?
F: mhm... No możesz.
M: Mam pomysł. Moja mama strasznie chciała się maluchami zająć. Może podrzucimy je do babci i pójdziemy na spacer. Dobrze?
F: Ok.
*w drodze do szkoły*
V: *zamyślona, wpada na Diego*
D: No hej
V: Cześć.
* chciał już ją pocałować, ale ona odepchnęła go*
V: Co ty wyrabiasz!?
D: Robię to co powinienem.
V: Jakoś stąd nie idziesz.
D: Chyba nie oto mi chodziło. Jak możesz chodzić z tym facetem. On nie jest dla cb. Czy ja cb zdradzałem z jakąć mechaniczką albo nie wierzyłem w twoją miłość??? Nie...
V: *wybuchła* Jesteś kompletnym debilem! Może nie zdradzałeś, ale okłamywałeś i próbowałeś się mnie ze studia wyrzucić. Nie wiem czy wierzyłeś czy nie, ale i tak nie było ŻADNEJ miłości do ciebie.
*obok stał Leon i się uśmiechał*
*ale Viola przeciwnie*
V: Ja idę i nie idź za mną bo pożałujesz. *myśli* Od wczoraj to pytanie nie daje mi spokoju... Jestem z Leonem już 2 lata. Z przerwami, no ale 2. Kochamy się. On jest dorosły, ja też prawie... Całowaliśmy się i to nie raz, ale... Ale... Coś ze mną nie tak? Może on nie czuje tego samego co ja...


---------------------------------------------------
Krótki, bo nie miałam dzisiaj czasu. O co chodzi Violetcie? Co jest z Leonettą? Przyjaźń Ludmiły i Violetty jest prawdziwa? Co tam u maluchów Marcesci? Tego dowiecie się w 34 rozdziale. Chciałabym zrobić opowiadania od nowa. Znaczy się, nie, że inna fabuła czy coś. Tak jakby ominąć ich wakacje i wrócić do opowiadania ich dziejów. Chcecie tak? Piszcie w komach.
 

 
Wygrał szampon nr 2. Teraz czas na lakiery do paznokci. WYBIERAMY 3!!!!!!!
1.


2.


3.


4.

5.

6.


7.


8.


9.


10.


11.

12.


13.


Pamiętajcie, że wybieracie 3!!!!
 

 
Zmieniłam trochę wygląd.
Avek:


Tło 1:

Nowe foty Martiny: ( są podpisy i ja je tłumaczę )
Nowe zdjęcie Martiny Peter'a & Fran.


Martina za kulisami dla magazynu "Caras".

Oto jestem


Tutaj trochę @ rickysarkany


Mój przyjaciel Petunia


Trochę z tyłu twarze! Jadąc bymarimba @ @ cityriot


Obok Martina & Vanessa Alexander (jego ojciec), rok temu.

Rok temu do Martina Violetta 2.


@ @ Tinistoessel bymarimba przyszedł odwiedzić i spojrzeć na cały weekend!


@ MIŁOŚĆ @ bymarimba Imagine TiniStoessel


@ Linda tinitastoessel! Dalej zespół! # # # lasquiero Marimba cityriot


Nowe Zdjęcie Martiny z przyjaciółmi.


Martina z przyjaciółmi.



I mam jeszcze dla was gify.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ostatnio zobaczyłam ten blog i po prostu super. Uwielbiam go. Wpadajcie na niego często! http://violetta1997.3.pinger.pl/